Co trzeci pracownik w Polsce jest przedstawicielem pokolenia nazywanego na Zachodzie generacją Y. Od pracodawcy igreki oczekują ciągłych wyzwań intelektualnych.
Publikacja: 14 maja 2009, 08:00 Aktualizacja: 14 maja 2009, 13:39
Na polski rynek pracy wchodzi najlepiej wykształcone w powojennej historii pokolenie. Studia wyższe kończy obecnie niespotykany wcześniej odsetek młodych ludzi, których naukowcy określają jako generację Y. Niewielu pracodawców zdaje sobie sprawę z tego, jakimi pracownikami będą igreki.
Z badań przeprowadzonych na Zachodzie oraz w Stanach Zjednoczonych wynika, że młodzi ludzie urodzeni w latach 1990–2000 nie poprzestają na formalnej edukacji. Życie to dla nich ciągła nauka. Są niecierpliwi w kwestii rozwoju swojej kariery, niektórzy chcieliby awansować nawet co kilka miesięcy. Od pracodawcy oczekują możliwości robienia rzeczy ciekawych i intensywnego programu szkoleniowego oraz możliwości nauki od osób lepszych od siebie, których chętnie wezmą za mentorów. Zamiast bonusów w gotówce, chętnie zadowolą się indywidualnymi pakietami szkoleń. Igreki wyjątkowo cenią możliwość samostanowienia i dokonywania własnych wyborów.
Młodzi ludzie wychowywani po partnersku uczestniczyli we wszystkich ważniejszych decyzjach dotyczących rodziny. W internecie należą do wielu społeczności, w których panuje egalitaryzm i bezpośrednia komunikacja. W pracy oczekują tego samego. Nie są podatni na autorytety wynikające ze statusu władzy, lub pozycji w hierarchii. Szefom chętnie komunikują swoje uwagi i oczekują partnerskiej, konstruktywnej rozmowy na ich temat oraz uwzględnienia w podejmowanych decyzjach. Dodatkowo od małego byli uczeni indywidualności i wyrażania siebie, dlatego są mniej konformistyczni wobec korporacyjnych procedur i standardów.
Kierownicy, którzy jedynie rozdzielają zadania i kontrolują ich wykonanie, nie wskórają w ich przypadku wiele. Oni potrzebują liderów, którzy inspirują. Nie chcą, żeby im mówić, jak coś mają zrobić. Potrzebują wyraźnych celów do zrealizowania, mając przy tym pełną kontrolę nad swoją pracą – sami potrafią docierać pożądanych informacji i znajdować rozwiązania. Chcą wiedzieć jednak, po co i w jakim celu ma to być zrobione. Po angielsku nazywani są czasem pokoleniem whY (dlaczego).
Dla 20-kilkulatków wszystko dzieje się w czasie rzeczywistym. Tak działa ich medialna rzeczywistość. Rodzice także zazwyczaj natychmiast zaspokajali wszystkie ich potrzeby. W pracy wszystko również musi dziać się w czasie rzeczywistym. Cele mają być nieodległe, a rezultaty pracy namacalne. Młodzi domagają się natychmiastowego feedbacku o wykonanej pracy i o swoich postępach. Brak szybkiej informacji zwrotnej ich frustruje. Można przypuszczać, że coraz mniej będą się na nich sprawdzać dotychczasowe praktyki przeprowadzania ocen okresowych i wypłat bonusów raz w roku.
Inaczej niż kontestatorskie pokolenie X, młode igerki nastawione są na działanie i na sukces. Inaczej także niż wcześniejsi yuppies, pracują, żeby żyć i się rozwijać, a nie żyją, żeby pracować. Cenią swój czas prywatny. Inaczej pojmują też rozgraniczenie praca – życie prywatne. Podoba im się idea elastycznych godzin pracy w biurze, żeby w miarę potrzeb móc załatwiać swoje sprawy. Dzięki komunikacji elektronicznej są natomiast w stanie wykonać część obowiązków z dowolnego miejsca i o dowolnym czasie. Ich praca może zawierać większą dawkę telepracy.
Nauczeni doświadczeniem rodziców dobrze wiedzą, że praca nie jest dana raz na zawsze. Nie oczekują związku z pracodawcą na długie lata, chociaż z badań wynika, że chętnie spędziliby w jednym miejscu więcej czasu, jeśli wciąż byłaby tam dla nich szansa poznawania nowych rzeczy. Zatrudnienie postrzegają jako transakcję, z której obie strony dostają od siebie jak najwięcej. Dopóki oczekiwania obu stron są zbieżne, a rachunek kosztów i zysków dodatni, wszystko jest dobrze. W innej sytuacji odchodzą, jeżeli tylko nadarzy się okazja. Będą to najbardziej mobilni zawodowo pracownicy w historii.
55 proc. osób w grupie 19–24 lata studiuje*
* według danych GUS
specjalista od rekrutacji i HR, zajmuje się psychologią zatrudnienia
1: dez z IP: 83.12.83.* (2009-05-14 09:30)
Pokolenie skoczków ?
2: Pazuzu z IP: 217.96.37.* (2009-05-14 09:36)
Z tym "najlepiej wykształconym w powojennej historii pokoleniem" to nie przesadzajmy; samo ukończenie Wyższej Szkoły Pisania SMS-ów w Głuchej Dolnej i uzyskanie licencjatu z turystyki o specjalności "przemieszczanie się po mieście w poszukiwaniu otwartej knajpy" jeszcze nikogo ani specjalistą ani tym bardziej inteligentem nie czyni.
3: Marian z IP: 213.134.100.* (2009-05-14 14:29)
""Z badań przeprowadzonych na Zachodzie oraz w Stanach Zjednoczonych wynika, że młodzi ludzie urodzeni w latach 1990–2000 nie poprzestają na formalnej edukacji. Życie to dla nich ciągła nauka. Są niecierpliwi w kwestii rozwoju swojej kariery, niektórzy chcieliby awansować nawet co kilka miesięcy.""
No tak, szczególnie ci urodzeni w 2000 r. chcieliby awansować nawet co kilka miesięcy.
Chyba wam się zakres pomylił
Ta gazeta schodzi na psy, albo artykuły sponsorowane albo publikowane bez jakiejkowiek korekty
4: ciukan@gmail.com z IP: 89.79.244.* (2009-05-14 18:01)
Hehe, no to nie jest żadna nowość, że nastolatki amerykańskie nie poprzestają na edukacji. Może to jest artykuł o młodzieżowych gangach?
"Życie to dla nich ciągła nauka. Są niecierpliwi w kwestii rozwoju swojej kariery, niektórzy chcieliby awansować nawet co kilka miesięcy. Od pracodawcy oczekują możliwości robienia rzeczy ciekawych i intensywnego programu szkoleniowego oraz możliwości nauki od osób lepszych od siebie, których chętnie wezmą za mentorów. Zamiast bonusów w gotówce, chętnie zadowolą się indywidualnymi pakietami"
5: dana z IP: 62.112.37.* (2009-05-19 08:44)
schodzi, schodzi!!! pewnie jest redagowana przez takich właśnie, którzy co pół roku awansują, no i mamy dwudziestoletniego redaktora!!!
6: Ktoś z korporacji zakomleksionych "leaderów" z IP: 83.20.109.* (2009-05-22 12:51)
"Szefom chętnie komunikują swoje uwagi i oczekują partnerskiej, konstruktywnej rozmowy na ich temat oraz uwzględnienia w podejmowanych decyzjach. " - CIEKAWE jak zareagują na to, co się dzieje w polskich korporacjach, zarządzanych przez osoby z roczników lat '70 + 1980, dla których każda krytyka ich osoby przez pracowników jest ukręcaniem na siebie bicza. Mam nadzieję, ze będą mieć odwagę, by walczyć o swoje i wygryźć nieudaczników, którzy siedzą na stołkach po awansie udzielonym ich przez swoje koleżaneczki/kolesiów...
7: Absolwent z IP: 188.33.137.* (2009-10-31 16:22)
Bełkot jak za komuny, ale w druga stronę.
Sukces, sukces, sukces!
Do 31 maja dorabiający do zasiłków i świadczeń przedemerytalnych muszą rozliczyć się z ZUS

Świadczenia przysługujące rolnikom, którzy przekazali gospodarstwo rolne w zamian za unijne renty strukturalne, są stałej wysokości i nie mogą być podwyższane, tak jak inne świadczenia wypłacane przez KRUS.