W 2008 roku na planowe leczenie zagranicą wyjechało zaledwie 112 Polaków. Najczęściej korzystali ze świadczeń wykonywanych na terenie Niemiec, Wielkiej Brytanii oraz Belgii. Od momentu przystąpienia Polski do UE takich osób było około 400. Na ich leczenie NFZ wydał ponad 10 mln zł.

Żeby zabieg czy operacja mogła być wykonana zagranicą, polski pacjent musi uzyskać wcześniej zgodę prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia na jego przeprowadzenie. Jeżeli chory jej nie uzyska, to koszty ewentualnego leczenia musi pokryć z własnej kieszeni. W przypadku bardzo skomplikowanych operacji to oznacza wydatek rzędu nawet kilkuset tysięcy złotych. Uzyskanie zgody prezesa NFZ na przeprowadzenie zabiegu zagranicą, który jest refundowany przez Fundusz nie jest proste i wiąże się z wieloma formalnościami.

Należy przede wszystkim złożyć odpowiedni wniosek, potwierdzić u specjalisty konieczność podjęcia leczenia zagranicą, znaleźć odpowiednią placówkę i przekonać Fundusz, że w Polsce wykonanie danego zabiegu jest albo niemożliwe, albo czas oczekiwania na nie jest zbyt długi i może spowodować pogorszenie stanu zdrowia lub śmierć.

Leczenie bez zgody NFZ

Niewykluczone, że za rok, dwa korzystanie z opieki medycznej zagranicą będzie zdecydowanie łatwiejsze. Parlament Europejski przyjął bowiem dyrektywę w sprawie stosowania praw pacjenta w transgranicznej opiece zdrowotnej.

Jeżeli przedstawiciele wszystkich 27 państw UE zgodzą się na wersję dyrektywy proponowanej przez PE, to automatycznie wejdzie ona w życie. Jeśli zaś Rada UE zgłosi swoje propozycje zmian, będzie musiała przekazać dyrektywę do drugiego czytania w PE.

- Rada zajmie się tę sprawą na posiedzeniu w czerwcu.– mówi Piotr Wolski z Biura Informacyjnego PE w Polsce.
Jeżeli zmiany zostaną przyjęte, to pacjenci nie będą potrzebowali (poza wyjątkowymi sytuacjami) zgody narodowego płatnika na leczenie zagranicą. Ten będzie miał jednak obowiązek pokrywania kosztów operacji wykonywanych za granicą wyłącznie do wysokości refundacji za dane świadczenie obowiązującej w Polsce. To oznacza, że NFZ zapłaci tyle za wykonanie zabiegu zagranicą ile płaci rodzimym świadczeniodawcom. Ewentualną różnice będzie musiał pokryć pacjent z własnej kieszeni.

Pacjenci przewlekle chorzy

Każde państwo będzie indywidualnie decydować o tym czy dodatkowe koszty leczenia zagranicą, jak np. koszty noclegu czy podróży będą opłacane z ubezpieczenia.
Zgoda płatnika byłaby wymaga tylko i wyłącznie w sytuacji, gdy jej brak mógłby zagrozić równowadze finansowej powszechnego systemu ubezpieczeniowego.
Europosłowie proponują również wprowadzenie do dyrektywy przepisu, który gwarantuje pacjentom dotkniętym rzadkimi schorzeniami prawo dostępu do opieki zdrowotnej w innym państwie UE i uzyskanie zwrotu kosztów leczenia nawet wtedy, gdy dana procedura nie jest finansowana z powszechnego ubezpieczenia. Dodatkowe koszty leczenia osób niepełnosprawnych będą również podlegać refundacji na podobnych warunkach.

Mniej formalności, bardziej przejrzyste prawo

Propozycje zmian w zakresie pokrywania kosztów opieki medycznej zagranicą to tylko cześć pakietu, który ma ułatwić przepływ usług medycznych między państwami Wspólnoty. Nowe przepisy mają również na celu zapewnieni pacjentom wysokiej jakości opieki medycznej w leczeniu transgranicznym, zagwarantowanie uznawania recept wystawionych zagranicą. Zmiany te mają również pozwolić na stworzenie ogólnoeuropejskich sieci dostawców usług medycznych, zapewniających pacjentom dostęp do wyspecjalizowanych usług medycznych oraz umożliwienie pacjentom składania skarg w sprawie szkód powstałych w związku z leczeniem poza krajem zamieszkania. W tym celu ma być powołany europejski rzecznik praw pacjentów, który będzie rozpatrywał skargi pacjentów leczących się poza miejscem zamieszkania.

Turystyka medyczna

Jeżeli faktycznie pacjenci z UE będą mieli zapewniony łatwiejszy dostęp do usług medycznych we wszystkich krajach UE, to skorzystają na tym również polskie placówki ochrony zdrowia. Niektóre z nich już z powodzeniem konkurują z ich zagranicznymi odpowiednikami i przyjmują zagranicznych pacjentów. Świadczy o tym intensywny rozwój tzw. turystyki medycznej. Od kilku lat do polskich placówek ochrony zdrowia (szczególnie tych położonych w zachodniej części Polski) przyjeżdżają pacjenci z Niemiec, z krajów skandynawskich, Wielkiej Brytanii, ale również Izraela czy Stanów Zjednoczonych.

Szczególną popularnością wśród nich cieszą się zabiegi z zakresu stomatologii, ortodoncji, ale również chirurgii plastycznej. Za większość z nich płacą oni jednak w 100 proc. z własnych środków. Zmiana przepisów UE w sprawie dostępu do usług medycznych pozwoliłaby na zdecydowanie większe rozwinięcie sektora usług dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych między ubezpieczycielami i płatnikami z różnych krajów.