Środowisko kupieckie ze stadionu X-lecia jest podzielone w sprawie lokalizacji nowego targowiska. Stowarzyszenie "Stadion" chce przenieść handel na Targówek, inni kupcy, zrzeszeni w stowarzyszeniu Kupiec Warszawski i Polskim Klubie Gospodarczym, chcą handlować na Białołęce - na działce przy ul. Marywilskiej.

Prezes stowarzyszenia "Stadion" Lucyna Kwiatek powiedziała we wtorek dziennikarzom, że w przeprowadzonym referendum 93 proc. kupców opowiedziało się za lokalizacją stoisk przy ul. Radzymińskiej, a tylko 198 osób na 1500 kupców - przy ul. Marywilskiej.

Zdaniem protestujących przed kancelarią premiera rejon Marywilskiej nie nadaje się do celów handlowych "ponieważ teren jest skażony", gdyż znajdowała się tam fabryka, a także nie ma tam dobrego dojazdu.

Prezes Stowarzyszenia powiedziała PAP, że rozmowy w sprawie przeniesienia stoisk ze stadionu i lokalizacji ich na ul. Radzymińskiej trwały kilka miesięcy. "Wszystko było realizowane zgodnie z wolą kupców, którzy chcieli, by nowa lokalizacja miejsca ich pracy - zgodnie z tym, co obiecywała prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz - miała miejsce przy ul. Radzymińskiej. I 700 osób dało się pokornie sprowadzić z korony stadionu tylko dlatego, że mieli obiecaną przez władze lokalizację, którą kupcy wybrali, czyli przy ul. Radzymińskiej" - mówiła Kwiatek. Dodała, że kupcy nie zmienili swego stanowiska w tej sprawie.

Zapytana, co zrobi Stowarzyszenie, kiedy władze nie zgodzą się na lokalizację przy ul. Radzymińskiej, odpowiedziała, że kupcy są tak zdeterminowani, że "mogą przyjść i handlować przed kancelarią premiera". Dodała, że nie będą blokować mistrzostw piłkarskich Euro 2012, ale będą blokować ulice.

Kwiatek podkreśliła, że kupcy "chcą wydzierżawić działkę przy Radzymińskiej i zainwestować tam ogromne pieniądze, wybudować hale handlowe na własny koszt i chcą, że to było naprawdę polskie nowoczesne centrum handlowe".

Po spotkaniu delegacji Stowarzyszenia z zastępcą dyrektora Sekretariatu Premiera Rafałem Hykowym i złożeniu na jego ręce petycji do premiera, Kwiatek poinformowała dziennikarzy, że przedstawiciel premiera zapewnił, że kupcy otrzymają odpowiedź na swe postulaty w ciągu tygodnia.

Prezes zaznaczyła, że kupcy "nie przyszli do premiera - jak to czynią inni protestujący - po jałmużnę, ale chcą dawać pieniądze skarbowi państwa".