■ Na początku roku samorządy alarmowały, że będą musiały dopłacić nawet 1 mld zł do podwyżek dla nauczycieli. Z wyliczeń Ministerstwa Edukacji Narodowej wynika jednak, że tak się nie stało.

Z wyliczeń MEN wynika, że 1 proc. podwyżki kosztuje ok. 3 mld zł, co oznacza, że zagwarantowane w ustawie budżetowej pięcioprocentowe podwyżki kosztują 1,5 mld zł. O taką kwotę, rzeczywiście, została zwiększona tegoroczna subwencja oświatowa (w tym roku wynosi 28,2 mld zł, a w 2006 roku - 26,6 mld zł - dopisek redakcji). To są jednak koszty generalne. Niektóre gminy dopłacą jednak do podwyżek. Chodzi tu przede wszystkim o gminy, które zatrudniają dużo, najwyżej wynagradzanych, nauczycieli dyplomowanych. Podział subwencji dla poszczególnych samorządów uwzględnia bowiem liczbę uczniów, a nie liczbę nauczycieli i stopień ich awansu zawodowego.

■ Czy to oznacza, że wysokość subwencji jest źle obliczana?

Oczywiście, że tak. Od kilku lat apelujemy o zmianę sposobu wyliczania i podziału subwencji oświatowej. Wysokość tegorocznej subwencji, po odjęciu kosztów podwyżek dla nauczycieli, nie uwzględnia nawet inflacji. Naszym zdaniem subwencja jest niedoszacowana o prawie 2 mld zł. W poprzednich latach dostawaliśmy bowiem dodatkowe zadania bez wsparcia finansowego. Za ich realizację musieliśmy płacić z własnych dochodów. Zresztą Sylwia Sysko-Romańczuk, wiceminister w MEN, przyznała, że wysokość subwencji może być błędnie obliczana. Naszym zdaniem algorytm podziału subwencji powinien być przede wszystkim powiązany z liczbą nauczycieli. Niż demograficzny nie przekłada się bowiem na zmniejszenie zatrudnienia wśród nauczycieli. Kiedy ubywa trzech, czterech uczniów, liczba klas, a zatem i nauczycieli, nie zmniejsza się, ale wysokość subwencji tak. Na skutek naszych postulatów MEN powołał zespół mający wypracować nowy system finansowania oświaty.

■ Kiedy poznamy pierwsze efekty jego pracy?

Do końca lutego przyszłego roku zespół ma przygotować analizę dotychczasowego algorytmu podziału subwencji, faktycznych kosztów funkcjonowania oświaty - z uwzględnieniem kosztów wynagrodzeń oraz zaproponować standardy zatrudnienia nauczycieli. Następnie do końca czerwca ma przedstawić nową propozycję obliczania i podziału subwencji oświatowej. Jeśli terminy te zostaną dotrzymane, a mam nadzieję, że tak, to nowe rozwiązania będą mogły obowiązywać od 2009 roku.

Rozmawiała JOLANTA GÓRA