•  W województwach już trwają przygotowania do tworzenia regionalnych sieci szpitali
  •  Pomorskie placówki muszą zmniejszyć zadłużenie, bo inaczej nie spełnią wymogów ustawy
  •  Resort zdrowia szacuje, że stworzenie sieci będzie kosztowało ponad 677 mln zł

Aż 43 proc. pomorskich szpitali miałoby problem z wejściem do sieci szpitali, bo wciąż nie radzą sobie ze spłatą swoich długów. Zdecydowanie lepiej wypadają pod kątem jakości świadczonych usług zdrowotnych. Z pośród 32 pomorskich placówek aż 26 zostało zakwalifikowanych do tzw. pierwszej kategorii jakości. Gdyby było to jedyne kryterium przesądzające o zakwalifikowaniu do sieci szpitali, to trafiłoby do niej ponad 80 proc. placówek z tego regionu.

Jutro Ministerstwo Zdrowia przedstawi pierwsze wyniki z kontroli jakościowej i ekonomicznej, jaka została przeprowadzona w pomorskich placówkach ochrony zdrowia. To pierwsze badanie tego typu w kraju. Dzięki niemu właściciele szpitali dowiedzą się, czy ich placówki mają szanse na wejście do sieci, a tym samym, czy mogą liczyć na kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia. Również inne województwa sprawdzają sytuację w swoich szpitalach oraz to, czy spełniają one wymogi niezbędne do wejścia do sieci. Robią to na własną rękę, bo projekt ustawy w tej sprawie dopiero czeka na pierwsze czytanie w Sejmie.

Paweł Trzciński, rzecznik prasowy resortu zdrowia, twierdzi, że posłowie zajmą się projektem zaraz po przerwie wakacyjnej w trybie pilnym.

Pierwszy pilotaż

W ramach pilotażowego programu kontroli pomorskich szpitali badano przede wszystkim, na ile spełniają one wymogi jakościowe i ekonomiczne określone w projekcie ustawy o sieci szpitali. Zgodnie z nim, aby wejść do sieci, szpitale muszą wykazać, że ich działalność jest niezbędna dla zapewnienia optymalnej liczby łóżek w danym województwie. Za spełnienie wymogów jakościowych i ekonomicznych otrzymają określoną w ustawie liczbę punktów. W zależności od tego, ile ich uzyskają, zostaną przypisane do jednej z trzech kategorii. Im mniej punktów, tym niższa kategoria i niższy kontrakt z Funduszem.

Zdaniem Jerzego Henniga, dyrektora Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia, które brało udział w przygotowaniu ankiety dla szpitali, pomorskie placówki ochrony zdrowia są w niezłej sytuacji.

- Na 32 zbadane szpitale tylko sześć zostało zakwalifikowanych do drugiej tzw. kategorii jakości. Pozostałe uzyskały co najmniej 217 punktów (na 270 możliwych) i przyznano im pierwszą kategorię - mówi Jerzy Hennig.

Jakość wykonywanych usług oceniono m.in. na podstawie dokumentacji szpitalnej, przeglądu historii chorób, wywiadów z personelem szpitala i pacjentami oraz przeglądu wybranych oddziałów. Najlepiej wypadł Szpital Specjalistyczny w Wejherowie. Jak powiedział Andrzej Zieleniewski, dyrektor tej placówki, szpital najwięcej punktów zdobył za przestrzeganie praw pacjentów, opiekę nad nimi oraz ogólne zarządzanie. Najwięcej zastrzeżeń kontrolujący mieli co do możliwości poprawy jakości wykonywanych świadczeń oraz zapewnienia ciągłości opieki.

Długi to wciąż problem

O ile pomorskie szpitale uzyskały niezły wynik pod względem jakości świadczonych usług, to zdecydowanie gorzej wygląda ich sytuacja ekonomiczna. Zdaniem Leszka Czarnobaja, wicemarszałka województwa pomorskiego, wymogi finansowe określone w projekcie ustawy o sieci spełnia niewiele ponad 57 proc. szpitali. Pomorskie zakłady opieki zdrowotnej są wciąż zadłużone na ponad 1 mld zł.

- Największy problem pod tym względem mają duże szpitale. Jeżeli sieć miałaby być tworzona już teraz, to za ocenę swojej sytuacji finansowej nie uzyskałyby one nawet minimalnej liczby punktów wymaganej w ustawie, tj. co najmniej 15 (na 81 możliwych) - dodaje wicemarszałek.

Program oceny szpitali wykazał również, jakich świadczeń medycznych na Pomorzu jest wykonywanych za dużo. Dotyczy to przede wszystkim świadczeń z ginekologii i położnictwa. W województwie jest też o jeden tysiąc za dużo tzw. łóżek ostrych, czyli takich, na których przebywają pacjenci potrzebujący natychmiastowej pomocy. Za mało jest natomiast miejsc dla osób przewlekle chorych (tzw. łóżek długoterminowych).

- Szpitale chcące trafić do sieci muszą się liczyć z przekształceniami - część z nich będzie musiała zamknąć niektóre oddziały, inne zmienić profil swojej działalności - mówi Barbara Kawińska, dyrektor Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Malborku, który od czerwca działa jako spółka samorządowa, pozbyła się zadłużenia i prawdopodobnie wejdzie do sieci.

Przymiarki do sieci

Również inne województwa szykują się do tworzenia sieci szpitali w swoich regionach. Jak powiedział Marek Olbryś, wicemarszałek województwa podlaskiego, w przypadku tego regionu największym problemem jest duże rozdrobnienie placówek ochrony zdrowia.

- Należy zastanowić się nad zmniejszeniem liczby szpitali, ale jak na razie nie ma mowy o całkowitej likwidacji któregokolwiek z zakładu - dodaje Marek Olbryś.

Niezbędne natomiast będzie łączenie szpitali o zbliżonych profilach działalności lub ich przekształcenie, np. w zakłady opiekuńczo-lecznicze (ZOL). Zdaniem resortu zdrowia w województwie podlaskim obecnie jest za dużo łóżek położniczo-ginekologicznych, za mało rehabilitacyjnych czy z zakresu opieki długoterminowej. Niektóre szpitale już teraz wprowadzają zmiany i uruchamiają nowe oddziały - m.in. już we wrześniu szpital w Bielsku Podlaskim będzie miał 20 nowych łóżek na oddziale rehabilitacyjnym.

Jeżeli ustawa o sieci szpitali zacznie obowiązywać od 2008 roku, to szpitale chcące być do niej włączone będą musiały do końca maja założyć specjalne wnioski. Resort będzie miał półtora roku na ich ocenę i podjęcie decyzji, które szpitale będą w sieci.

CO TO JEST SIEĆ SZPITALI

To wykaz placówek medycznych, które są niezbędne do zapewnienia bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentów. Włączenie do sieci gwarantuje szpitalom dostęp do środków publicznych na leczenie

Dominika Sikora

dominika.sikora@infor.pl