Mimo zapewnień resortu zdrowia, że zapowiadana na lipiec akcja protestacyjna ratowników medycznych została odwołana, to nie jest jednak pewne, czy nie dojdzie do protestów. W rozmowach z Ministerstwem Zdrowia czynny udział brała bowiem tylko Krajowa Sekcja Pogotowia Ratunkowego i Ratownictwa Medycznego NSZZ Solidarność. Efekty tych rozmów nie uzyskały akceptacji Związku Pracowników Ratownictwa Medycznego (należy do niego 4 tys. ratowników. Dlatego, jak twierdzi Robert Szulc, przewodniczący związku, w najbliższych dniach protest zostanie zaostrzony. Część ratowników może nie przyjść do pracy. Domagają się oni m.in. prawa do wcześniejszych emerytur (tzw. pomostowych) oraz wzrostu wynagrodzeń do dwuipółkrotności średniej krajowej w 2010 roku.

Więcej pieniędzy

Postulat wzrostu wynagrodzeń ma być zrealizowany dzięki zwiększeniu nakładów budżetowych na ratownictwo. Od dwóch lat wydaje się na ten cel ponad 1,3 mld zł rocznie. W przyszłym roku nakłady mają wzrosnąć.

- W 2009 roku w ustawie budżetowej będzie zarezerwowane na ratownictwo 1,7 mld zł - zapewnia Ewa Kopacz, minister zdrowia.

Oprócz zwiększenia środków na ratownictwo w 2008 roku, resort zdrowia zobowiązał się również do wystąpienia do szefa resortu finansów o przeznaczenie pieniędzy na ratownictwo medyczne z rezerwy celowej, które mają trafić do poszczególnych województw jeszcze w tym roku. Ma to być 197 mln zł.

- System ratownictwa medycznego ma być także dofinansowany ze środków z funduszy europejskich - zapewnia Adam Fronczak, wiceminister zdrowia.

Do 2013 roku z pieniędzy tych zostanie zakupionych m.in. około 600 ambulansów ratunkowych, zmodernizowane i doposażone zostaną szpitale oddziały ratunkowe oraz nastąpi rozbudowa bazy Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Nie oznacza to jednak, że zapowiedź zwiększenia dodatkowych środki spełnia oczekiwania ratowników. Ich zdaniem, budżet państwa powinien przeznaczać na ratownictwo 2,2 mld zł rocznie.

- Taka kwota umożliwiłaby zarówno wzrost wynagrodzeń pracowników, jak i odpowiednie finansowanie udzielanych świadczeń - uważa Jacek Szarek, przewodniczący Krajowej Sekcji Pogotowia Ratunkowego i Ratownictwa Medycznego NSZZ Solidarność.

Algorytm będzie inny

Od uchwalenia ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym w 2006 roku, część systemu jest finansowana z budżetu państwa. Dotyczy to tzw. przedszpitalnej pomocy medycznej. Budżet płaci więc za wyjazdy karetek pogotowia ratunkowego czy loty Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Natomiast świadczenia medyczne udzielane pacjentowi w szpitalnych oddziałach ratunkowych (SOR) są opłacane przez NFZ. Oddziały otrzymują stały ryczałt za każdą dobę pozostawania w tzw. gotowości do udzielania świadczeń zdrowotnych. Stawka ta jest różna dla poszczególnych województw. I to również powoduje kontrowersje. Dlatego część regionów domaga się zmiany tzw. algorytmu, czyli zasad podziału środków. Nie można jednak tego zrobić bez nowelizacji ustawy o PRM.

- Projekt jest już przygotowywany. Zakładamy, że zostanie skierowany do Sejmu w II połowie roku - zapewnia wiceminister zdrowia.

Dzięki obowiązującemu algorytmowi, przy podziale środków na ratownictwo promowane były województwa o dużym obszarze i gęstym zaludnieniu. Zgodnie z propozycją resortu zdrowia, zasady podziału mają być zmienione w ten sposób, by umożliwić przekazywanie środków wprost proporcjonalnie do potrzeb poszczególnych regionów.

Do najbardziej niedofinansowanych województw należą m.in. małopolskie i zachodniopomorskie. Najlepsza sytuacja jest na Śląsku i w Wielkopolsce.

Dofinansowanie SOR

Zmian wymagają również zasady finansowania szpitalnych oddziałów ratunkowych. Resort zdrowia zakłada, że wysokość stawek dobowych za pozostawanie tych oddziałów w stałej gotowości do udzielania świadczeń będzie uzależniona od poziomu ich referencyjności.

- Trzeba pamiętać, że oddział ratunkowy w szpitalu specjalistycznym wykonuje zdecydowanie więcej świadczeń niż np. w szpitalu powiatowym. Dlatego należy zróżnicować ich finansowanie - mówi Adam Fronczak.

W kraju obecnie funkcjonuje ponad 200 SOR. Mają one zostać przyporządkowane do jednego z trzech poziomów referencyjności. Od tego będzie zależeć wysokość ich finansowania. Te, które zostaną przypisane do najwyższego poziomu referencyjności, dostaną najwięcej pieniędzy. Może to być np. kilkanaście tysięcy zł za dobę za pozostawanie w stanie gotowości.