Z najnowszych danych Naczelnej Izby Lekarskiej wynika, że do końca pierwszego kwartału tego roku 788 anestezjologów pobrało zaświadczenia potwierdzające ich prawo do pracy w zagranicznych placówkach. Zdaniem Związku Zawodowego Anestezjologów (ZAA) oznacza to, że do pracy za granicę wyjechało już około 20 proc. tych specjalistów. Najczęściej decydują się na emigrację do Wielkiej Brytanii, Szwecji i Holandii.

- Biorąc pod uwagę, że w Polsce wszystkich anestezjologów jest nieco ponad 4 tys., to ubytek tak dużej liczby specjalistów oznacza bardzo poważne problemy dla szpitali - mówi Dariusz Kuśmierski, przewodniczący ZAA.

W części placówek ochrony zdrowia deficyt anestezjologów jest tak duży, że muszą one przekładać terminy wykonywania planowych zabiegów i operacji. Lekarzy tej specjalności brakuje też w stacjach pogotowia ratunkowego i na szpitalnych oddziałach ratunkowych. W przyszłości może być jeszcze gorzej, szczególnie w małych miejscowościach, bo młodzi lekarze mimo zwiększenia miejsc specjalizacyjnych nie są nimi zainteresowani. To powoduje, że kadra anestezjologiczna zaczyna się starzeć. Już teraz często zatrudniani są emerytowani specjaliści.

Zdaniem ZZA kolejnym powodem zwiększonej emigracji wśród tej grupy lekarzy będzie nieobjęcie ich przywilejem wcześniejszego przechodzenia na emeryturę.

- Lekarze anestezjolodzy, jako osoby wykonujące zawód o szczególnych charakterze w zespołach operacyjnych, na oddziałach anestezjologii i intensywnej terapii obecnie są uprawnieni do otrzymywania wcześniejszej emerytury. Prawo to powinno być utrzymane - podkreśla Dariusz Kuśmierski.

W projekcie ustawy o emeryturach pomostowych rząd nie przewiduje objęcia anestezjologów prawem do wcześniejszego kończenia pracy. Wśród osób uprawnionych do tych emerytur znalazły się natomiast m.in. osoby wykonujące prace członków zespołów reanimacyjnych pogotowia ratunkowego oraz pracownicy zespołów operacyjnych dyscyplin zabiegowych.