Jeżeli rząd nie spełni naszych postulatów do 16 czerwca, podejmiemy ogólnopolską akcję strajkową - zapowiada Robert Szulc, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego.

Ratownicy domagają się m. in. objęcia ich systemem emerytalnym, takim jaki mają funkcjonariusze służb mundurowych. Oznacza to, że chcą uzyskać możliwość przechodzenia na emerytury już po 15 latach pracy w swoim zawodzie.

- Bycie ratownikiem medycznym to przede wszystkim ciężka praca fizyczna, podobnie jak strażaków. Tyle że nasza grupa zawodowa nie ma z tego żadnych przywilejów - dodaje Robert Szulc.

Związek, który skupia około 1,5 tys. członków, domaga się także ustalenia pensji minimalnej w wysokości 3 tys. zł brutto, zmian w systemie kształcenia ratowników medycznych oraz rozszerzenia zakresu czynności medycznych, jakie ratownicy mogą wykonywać.

Jego zdaniem nowelizacji wymaga również obowiązująca od 2006 roku ustawa o Państwowym Ratownictwie Medycznym.

Zmienić powinny się zasady finansowania m.in. szpitalnych oddziałów ratunkowych (SOR). Obecnie otrzymują one z Narodowego Funduszu Zdrowia dobową stawkę za pozostawanie w gotowości do udzielania świadczeń zdrowotnych.

Jej wysokość jest uzależniona od tego, w jakim rodzaju szpitala funkcjonuje SOR. Ratownicy uważają natomiast, że w finansowaniu oddziałów ratunkowych powinien uczestniczyć budżet państwa. Obecnie płaci on za tzw. przedszpitalną opiekę medyczną, czyli od momentu wezwania do chwili dowiezienia pacjenta do szpitala.

Resort zdrowia, który w połowie tego roku ma przedstawić propozycje zmiany ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym, na razie wyklucza zmianę sposobu finansowania szpitalnych oddziałów ratunkowych, bo wymagałoby to zmian w budżecie. W tym roku kasa państwa przeznaczy na system ratownictwa prawie 1,3 mld zł. W zawodzie ratownika medycznego pracuje około 4 tys. osób.