Jeszcze w środę wieczorem kandydatura dr Agnieszki Dudzińskiej, byłej wiceprezes PFRON (dodajmy, w czasach PO), na urząd rzecznika praw dziecka była pewniakiem. Żadna partia nie zgłosiła innej osoby, a Dudzińska uzyskała poparcie połączonych sejmowych komisji polityki społecznej i edukacji. Choć była wystawiona przez PiS, a znana jest raczej z konserwatywnych poglądów, dobrze oceniała ją nawet „Gazeta Wyborcza”. Od czytelników jej stołecznego wydania dostała zresztą kilka lat temu nagrodę za działalność na rzecz niepełnosprawnych dzieci.

Po poprzedniej kandydatce Prawa i Sprawiedliwości, Sabinie Zalewskiej, której „Tygodnik Powszechny” udowodnił plagiatowanie prac naukowych, Dudzińska mogła być przyjęta tylko z oddechem ulgi. Ale podczas posiedzenia plenarnego Sejmu, tuż przed głosowaniem, posłanka PO Magdalena Kochan zarzuciła jej, że… popiera eutanazję dzieci z niepełnosprawnością. To pogląd niegodny rzecznika, więc wzbudził sceptycyzm wśród posłów, którzy mieli głosować za kandydaturą. Problem w tym, że był kłamstwem.

Cytat, którym posłużyła się Kochan, był wyrwanym z kontekstu fragmentem wywiadu sprzed pół roku dla TV Republika. Prowadzący rozmowę o proteście niepełnosprawnych w Sejmie dziennikarz stwierdził: „Widzimy [z protestującymi – red.] polityków, którzy kilka tygodni temu brali udział w czarnych marszach, domagając się aborcji takich dzieci”. Dudzińska w odpowiedzi tłumaczyła, że takie dysfunkcje jak porażenie mózgowe czy zespół Aspergera rozwijają się u dzieci, które w okresie płodowym były zdrowe, i ironizowała, że skoro nie stać nas na pomoc niepełnosprawnym, może powinniśmy dopuścić ich eutanazję. O sarkazmie poseł Kochan nie wspomniała, podobnie inni posłowie PO, którzy w mediach elektronicznych zaczęli powtarzać, że Dudzińska jest za eutanazją.

Kandydatki na RPD, która – o czym powszechnie wiadomo – sama jest matką dziecka z zespołem Downa, bronił z mównicy marszałek Ryszard Terlecki (PiS). „Nie wiem, czy to jest głupota, czy skrajna, bezczelna, arogancka manipulacja! Pani przeczytała kawałek tekstu i ma pani czelność wmawiać, że to jest opinia kandydatki” – mówił do poseł Kochan.

Być może pomogłoby, gdyby marszałek zarządził przerwę w posiedzeniu i posłowie Zjednoczonej Prawicy mogliby poznać prawdę od kandydatki. On przeszedł jednak od razu do głosowania. Okazało się, że 37 posłów rządzącej koalicji nie ma na sali, dziewięcioro wstrzymało się od głosu, a czworo zagłosowało przeciw. Do powołania kandydatki zabrakło ośmiu głosów. Wiadomo, że w kłamstwo Kochan uwierzyła np. posłanka Anna Sobecka (sama kandydowała kiedyś z ramienia LPR na urząd RPD), która na Twitterze przyznała, że nie poparła Dudzińskiej ze względu na jej stosunek do eutanazji, a także Halina Szydełko, która przyznała to w rozmowie z TVN24.

Posłowie PO często zarzucają posłom PiS, że powtarzają przekazy i używają botów do prowadzenia kampanii. W czwartek rano sami zachowali się jak armia internetowych trolli. Rozpowszechniony przez nich fake news spełnił swoją funkcję – mogli później chwalić się, że PiS przegrał pierwsze ważne głosowanie w tej kadencji.

Tak naprawdę przegrały dzieci. Od początku września, kiedy upłynęła kadencja RPD i trwa polityczna młócka o wybór następnego, urzędujący jeszcze Marek Michalak tylko w urzędach centralnych już 15 razy interweniował w sprawie łamania praw najmłodszych. To sprawy, które nie mogą czekać. Pytanie, jak długo może się nimi zajmować ktoś, kto powinien już opuścić urząd.

Od czwartku dzieci mogły mieć oddaną, kompetentną i wyważoną rzeczniczkę. Taką, która potrafi wysłuchać drugiej strony i nie da się jej zakwalifikować do któregoś z obozów politycznej barykady. Która jednocześnie jest pro-life i deklaruje rozmowę o in vitro, nie popiera kar cielesnych, za to nie uważa za słuszne usuwania z porządku prawnego określenia „władza rodzicielska”. Która popiera likwidację gimnazjów, ale mówi o wielu problemach, które wywołała reforma edukacji.

RPD w końcu zostanie wybrany. Jednak PO, wypuszczając fake newsa przeciwko Dudzińskiej, doprowadzi do tego, że być może zostanie nim ktoś, z kim żadnego porozumienia nie będzie. Ale być może właśnie wtedy posłowie tego ugrupowania będą zadowoleni. W końcu dialog z drugą stroną wykluczyłby plemienną politykę.