• Zmiana prawa Projekt zmiany ustawy podwyżkowej jest niezgodny z konstytucją - uważają pracodawcy
  • Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy chce zwiększenia wyceny świadczeń zdrowotnych
  • Pielęgniarki uważają, że podwyżki muszą być opłacane przez NFZ z innych pieniędzy niż na lecznictwo

Rząd ma zająć się dzisiaj projektem nowelizacji tzw. ustawy podwyżkowej przygotowanej przez Ministerstwo Zdrowia.

- Zależy nam na jak najszybszym uchwaleniu ustawy - podkreśla Paweł Trzciński, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia.

- Sejm zajmie się nią w trybie pilnym już jutro - dodaje.

Przedstawiciele pracodawców z Komisji Trójstronnej uważają, że ustawa ma wiele wad i wymaga poprawek.

- Na to będzie czas w trakcie prac w parlamencie - mówią przedstawiciele resortu zdrowia. Konfederacja Pracodawców Polskich (KPP) już jednak zapowiedziała, że jeżeli Sejm przyjmie ustawę w obecnym kształcie, to ją zaskarży do Trybunału Konstytucyjnego.

Niezgodne z konstytucją

Michał Kamiński z KPP uważa, że część przepisów projektowanej ustawy narusza zasady równego traktowania podmiotów działających w systemie lecznictwa i prowadzi do dyskryminacji niepublicznych szpitali oraz klinik. Wątpliwości KPP budzi przede wszystkim propozycja resortu zdrowia dotycząca podziału środków finansowych na podwyżki różnicująca szpitale na placówki powiatowo-gminne oraz kliniki i szpitale niepubliczne.

- Proponowane w projekcie rozwiązania preferują w kształtowaniu cen pewną grupę świadczeniodawców kosztem innej, a to narusza zasadę konkurencyjności - uważa Michał Kamiński.

Dlatego KPP proponuje jednolity wskaźnik, na podstawie którego są przyznawane środki na podwyżki dla wszystkich szpitali, niezależnie od tego, czy są one powiatowe, wojewódzkie czy kliniczne. Również inne organizacje pracodawców (PKKP Lewiatan, BCC) nie zgadzają się na różnicowanie tego wskaźnika w zależności od organu założycielskiego szpitala (powiat, gmina, wojewoda). Proponują one, aby kryterium decydującym o tym, ile konkretna placówka dostanie środków na podwyżki, był rodzaj świadczeń przez nią wykonywanych.

- Nie zgadzamy się z zasadą dzielenia szpitali ze względu na rodzaj organu założycielskiego. Zaproponowaliśmy więc inne kryteria ustalania wskaźnika udziału kosztów pracy, w tym powiązanie go z rodzajem świadczeń udzielanych przez szpitale i wynikającą z tego strukturą kosztów - mówi doktor Katarzyna Tymowska, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan oraz przewodnicząca zespołu Komisji Trójstronnej, który pracował nad projektem nowelizacji ustawy.

Gwarancja podwyżek

Dzięki nowelizacji, podwyżki dla pracowników szpitali i przychodni obowiązywałyby również w latach następnych. W ustawie z 2006 roku taka gwarancja była, ale tylko do końca tego roku. Zdaniem lekarzy z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy jest to jedyna propozycja rządu dla wciąż strajkujących i domagających się wyższych zarobków pracowników placówek medycznych. Niestety, jest ona niewystarczająca. OZZL również negatywnie ocenił projekt nowelizacji i proponuje jego odrzucenie.

- Nie jest ona do niczego potrzebna poza stworzeniem pozorów, że rząd daje podwyżki pracownikom służby zdrowia, co jest oczywistą nieprawdą - uważa Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL.

Zamiast tego związek proponuje, aby zająć się problemem prawidłowej wyceny świadczeń przez fundusz. Pierwszym elementem tych działań powinna być decyzja, aby np. w formie ustawy zwiększyć ich ceny średnio o 50-60 proc. w stosunku do stanu obecnego. Środki, jakie z tego tytułu wpłynęłyby do świadczeniodawców, pozwoliłyby nie tylko na zachowanie podwyżki z 2006 roku, ale także na dalsze zwiększenie wynagrodzeń. Włączenie pieniędzy na podwyżki do ogólnej ceny świadczeń zdrowotnych, zdaniem rządu, miałoby nastąpić dopiero w 2009 roku.

Inne źródło

Na rozwiązanie proponowane przez lekarzy nie zgadzają się pielęgniarki i położne. Zdaniem Doroty Gardias, przewodniczącej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, mogłoby to spowodować, że część dyrektorów szpitali, nie mając wystarczających środków na leczenie pacjentów, zakup sprzętu lub remont, przeznaczałaby na ten cel pieniądze przeznaczone na podwyżki.

- To oczywiście jest wynik trudnej sytuacji finansowej w wielu szpitalach, a pracownicy medyczni potrzebują gwarancji, że nie zabraknie środków na wzrost ich pensji. Obecnie może to zapewnić tylko przekazanie przez fundusz specjalnej puli pieniędzy i określenie, na co są prze- znaczone - dodaje Dorota Gardias.

Gwarancją tego, że szpitale nie wykorzystają ich na inny cel, ma być włączenie wzrostu wynagrodzeń do płacy zasadniczej. Dyrektorzy szpitali będą jednocześnie musieli liczyć się z tym, że jeżeli wykorzystają te środki w jakiś inny sposób, to będą mieli obowiązek zwrócenia pieniędzy do NFZ.

PODWYŻKI W SŁUŻBIE ZDROWIA W 2006 ROKU

Dzięki ustawie podwyżkowej z 2006 roku, pracownicy służby zdrowia zostali objęci podwyżkami. W 2007 roku fundusz na ten cel przeznaczył 4,6 mld zł. Zdaniem Ministerstwa Zdrowia w wyniku uchwalenia ustawy podwyżkowej miesięczna płaca ordynatora i zastępcy ordynatora wzrosła przeciętnie z 4974 zł do 6417 zł, tj. średnio o 1443 zł (wzrost o 29 proc.). Pensja lekarza z II stopniem specjalizacji wzrosła średnio z 3530 zł do 4531 zł, tj. o 1001 zł (o 28 proc.). Natomiast wynagrodzenie lekarza z I stopniem specjalizacji wzrosło przeciętnie z 2931 zł do 3672 zł, czyli o 741 zł (o 25 proc.). Pobory miesięczne lekarza bez specjalizacji zwiększyły się z 2508 zł do 3232 zł, czyli o 724 zł (o 29 proc.).

Dominika Sikora

dominika.sikora@infor.pl