"Głęboko zastanawiam się. (...) Nie ukrywam, że mam wątpliwości" - powiedział prezydent dziś podczas spotkania z rodzicami z ruchu "Ratujmy maluchy", którzy są przeciwni tym zmianom. Rodzicom towarzyszyły dzieci, które podczas spotkania w Pałacu Prezydenckim, przy specjalnie przygotowanych dla nich stolikach, bawiły się i rysowały.

Prezydent mówił, że z jednej strony zdaje sobie sprawę, iż wczesna edukacja jest dobra dla dzieci. Jak zaznaczył, "chcemy jak najlepiej wykształconych obywateli". Z drugiej zaś strony - zdaniem Lecha Kaczyńskiego - obniżenie wieku obowiązku szkolnego to "decyzja organizacyjnie przedwczesna".

Prezydent przyznał, że przepisy dotyczące sześciolatków nie są jedynymi zapisami w nowelizacji, nad którymi się zastanawia. Jednocześnie zaznaczył, że nowelizacja w wersji przyjętej przez parlament jest lepsza niż jej rządowy projekt.

"Obecnie szkoły nie są przygotowane na przyjęcie 6-letnich dzieci"

"Mamy nadzieję, że pan prezydent postawi tamę temu eksperymentowi na naszych dzieciach" - powiedziała Karolina Elbanowska z ruchu "Ratujmy maluchy". "Po to, by reforma edukacji była dobrodziejstwem dla dzieci, potrzeba gigantycznych pieniędzy" - dodała.

Jej zdaniem, reformę trzeba rozpocząć od zapewnienia jak największej liczbie dzieci edukacji przedszkolnej, realizowanej w przedszkolach, a nie, tak jak teraz, gdy jedna trzecia "zerówek" jest w szkołach. Tymczasem - jak uznała Elbanowska - samorządów nie stać na budowę przedszkoli.

Inna z matek działających w ruchu, Monika Banach, zwróciła uwagę, że obecnie szkoły nie są przygotowane na przyjęcie 6-letnich dzieci. Jej zdaniem, by placówki spełniały wymagane standardy, potrzeba wielu lat modernizacji. "Dziś najlepsze warunki do rozwoju sześciolatki mają w przedszkolach, zarówno jeśli chodzi o bazę, jak i o przygotowanie nauczycieli" - podkreśliła z kolei Małgorzata Pietrak z "Ratujmy maluchy".