• Zmiana prawa Resort zdrowia przygotował nową ustawę o zakładach opieki zdrowotnej
  • Szpitale będą mogły działać w formie spółek akcyjnych lub spółek z ograniczoną odpowiedzialnością
  • Wszystkie placówki medyczne będą mogły pobierać opłaty od pacjentów za wyższy standard pobytu

Ministerstwo Zdrowia przygotowało nowy projekt ustawy o zakładach opieki zdrowotnej. Jak się dowiedziała GP dzięki niej ma dojść m.in. do komercjalizacji publicznych zakładów opieki zdrowotnej. Większa miałaby również być odpowiedzialność zarządzających szpitalami za ich wynik finansowy. Obecnie zakłady opieki zdrowotnej mogą bezkarnie zadłużać się, wiedząc, że jeżeli ich organu założycielskiego (np. sejmik wojewódzki lub samorząd powiatowy) nie będzie stać na pokrycie długów, to w końcu zrobi to Skarb Państwa. W ostatnich kilkunastu latach państwo oddłużało szpitale kilka razy. Ponadto nowa ustawa ma umożliwić szpitalom m.in. pobieranie opłat od pacjentów za zapewnienie wyższego standardu.

Szpital spółką

- Samodzielny publiczny zakład opieki zdrowotnej to przestarzała i niesprawdzająca się forma działania szpitali - uważają zgodnie eksperci rynku medycznego. Między innymi dlatego resort zdrowia proponuje, aby publiczne zakłady opieki zdrowotnej mogły również funkcjonować jako spółki z ograniczoną odpowiedzialnością albo akcyjne. Zdaniem Marka Wójcika, eksperta ds. ochrony zdrowia w Związku Powiatów Polskich, to dobry pomysł.

- Wydaje się, że może to być pierwszy krok zmierzający do zrównania podmiotów publicznych i prywatnych. Szkoda tylko, że resort zdrowia asekuruje się i wprowadza ograniczenia związane z procentowym udziałem państwa w kapitale szpitali, które chciałyby działać w formie spółek - mówi Marek Wójcik.

Faktycznie projekt nowej ustawy o ZOZ przewiduje, że w placówce prowadzonej w formie spółki akcyjnej co najmniej 75 proc. (druga propozycja to 51 proc.) kapitału zakładowego należałoby do Skarbu Państwa.

- Ponieważ spółki działałyby na podstawie prawa handlowego, które w sposób zdecydowanie bardziej dokładny określa kwestię chociażby prowadzenia gospodarki finansowej i nadzoru, dyskusyjne jest utrzymywanie Skarbu Państwa jako udziałowca większościowego - uważa Dariusz Sartii, ekspert medyczny Konfederacji Pracodawców Polskich.

Poza tym utrzymanie większościowego udziału państwa w szpitalach-spółkach może odstraszyć potencjalnych prywatnych inwestorów przed zakupem ich akcji.

Akcje w ręce pracowników

Dyskusyjna również wydaje się kwestia przekazania pracownikom szpitala, który przekształca się w spółkę, 15 proc. bezpłatnych udziałów lub akcji.

- To jest zdecydowanie zły pomysł. Wprowadzanie rozwiązań socjalnych tam, gdzie mają działać mechanizmy rynkowe, tylko psuje system - podkreśla Marek Wójcik.

Aby uzyskać akcje, pracownicy będą musieli w ciągu sześciu miesięcy od dnia wpisania spółki do rejestru złożyć pisemne oświadczenie o zamiarze ich nabycia. Pracownicy szpitala będą mogli sprzedać swoje udziały po upływie dwóch lat od dnia ich otrzymania.

Janusz Atłachowicz, wiceprezes Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotnej (STOMOZ), podkreśla, że ta propozycja jest ukłonem w stronę związków zawodowych działających w publicznych placówkach medycznych.

- Resort zdrowia zdaje sobie sprawę z tego, że jakiekolwiek zapowiedzi działań prywatyzacyjnych w systemie lecznictwa powodują gwałtowne protesty tych organizacji - dodaje Janusz Atłachowicz.

Wydaje się, że jeżeli resortowi zdrowia zależy na częściowej prywatyzacji szpitali, to utrzymanie tego warunku jest niezbędne.

Opłaty za lepszy standard

Resort zdrowia proponuje również, żeby szpitale mogły pobierać opłaty od pacjentów za pobyt w pomieszczeniach o wyższym standardzie. Byłoby to możliwe jednak tylko na wyraźne żądanie chorego.

Zdaniem Marka Wójcika ten przepis sankcjonuje tylko obecny stan faktyczny. Na oddziałach położniczych np. kobiety po porodzie mogą za dodatkową opłatę przebywać w pokojach jedno- lub dwuosobowych z łazienką i telewizorem.

- Wprowadzenie takich ograniczeń jest niepotrzebne, szpitale powinny mieć możliwość pobierania opłat nie tylko za wyższy standard i lepsze warunki pobytu w szpitalu, ale również za zabiegi wykonywane na życzenie pacjenta ponad określony limit w kontrakcie z funduszem - dodaje Janusz Atłachowicz.

Natomiast Wiktor Masłowski, prezes Federacji Związków pracodawców Zakładów Opieki Zdrowotnej, uważa, że całkiem niepotrzebnie ustawa w ogóle porusza kwestię dodatkowych opłat.

- Jak można mówić o zapłacie za wyższy standard, skoro nie ma rozporządzenia, które określałoby jego podstawowy zakres - mówi Wiktor Masłowski.

Zmienić miałyby się również zasady opłacania kosztów pobytu w szpitalu osób, w przypadku których leczenie zostało zakończone, i nie ma żadnych przesłanek medycznych, żeby dalej w nim przebywały (np. osoby starsze, których nie odbiera rodzina). Obecnie kosztami tymi są obciążani sami pacjenci. Jednak w praktyce bardzo często są to osoby, które albo są nieubezpieczone, albo nie mają żadnych dochodów. W takim przypadku gmina ponosi koszty ich leczenia. Resort zdrowia proponuje, aby opłaty te ponosiła osoba, na której w stosunku do pacjenta nałożony jest obowiązek alimentacyjny.

- W niektórych szpitalach faktycznie pacjenci nieubezpieczeni, pozostawieni przez dzieci, stanowią duży problem. Być może więc nałożenie obowiązku opłacania kosztów ich pobytu właśnie na członków rodziny zmobilizuje te osoby chociażby do tego, żeby ubezpieczyć je w funduszu - uważa Jan Kawulok, dyrektor Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w Cieszynie.

Projekt nowej ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, zanim zostanie poddany ocenie społecznej, musi wcześniej trafić do konsultacji międzyresortowych.

DOMINIKA SIKORA

dominika.sikora@infor.pl