Już we wtorek lub w środę premier Donald Tusk ma się spotkać z Prezydium Komisji Trójstronnej m.in w sprawie dokończenia reformy systemu emerytalnego. Obok szefa rządu w spotkaniu ma uczestniczyć Waldemar Pawlak, wicepremier i przewodniczący Komisji Trójstronnej, oraz Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej. Pracodawcy i związkowcy mają nadzieję, że w jego trakcie zostanie przygotowany harmonogram prac nad emeryturami pomostowymi oraz zostaną podjęte strategiczne decyzje dotyczące tego, kto i kiedy otrzyma takie świadczenia. Jednak, jak sprawdziliśmy, bardzo trudno będzie osiągnąć kompromis. Pracodawcy i związki zawodowe mają skrajnie odmienne wizje dotyczące wypłaty emerytur pomostowych.

Kto z prawem do świadczeń

- Dopiero po świętach zbierze się Komisja Trójstronna i rozpocznie właściwe prace nad definicjami pracy w szczególnych warunkach i charakterze. Negocjacje nie będą łatwe. Wychodzimy z założenia, że nadal obowiązują nas ustalenia przyjęte przez ostatnią komisję ekspertów medycyny pracy z 2006 roku - mówi Zbigniew Kruszyński, negocjator z rządem ze strony NSZZ Solidarność.

Bogdan Kubiak z Komisji Krajowej NSZZ Solidarność dodaje, że przygotowane przez rząd założenia do ustawy o emeryturach pomostowych, przedstawione w programie Solidarność pokoleń, mogą spowodować poważne opóźnienia. Rząd proponuje, aby emerytury pomostowe były przyznawane osobom na podstawie kryteriów medycznych ustalonych przez Komisję Ekspertów Medycyny Pracy w 2000 roku. Obejmą więc około 130 tys. z ponad 1 mld osób wykonujących pracę w szkodliwych warunkach na podstawie obecnych przepisów. Do uprawnionych nie zaliczają się więc m.in. nauczyciele czy większość pracowników PKP. Także Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych (OPZZ) chce, aby w czasie prac nad projektem ustawy o emeryturach pomostowych brano pod uwagę ostatni raport Zespołu Ekspertów Medycyny Pracy pochodzący z 2006 roku. Pierwszy, z 2000 roku, jest bardziej restrykcyjny.

Według Krzysztofa Patera, byłego ministra polityki społecznej, rozmowy w sprawie emerytur pomostowych znów niebezpiecznie się przeciągają. Kolejny rząd podaje te same miesiące jako ostateczne terminy przygotowania ustawy.

- Ostateczny kształt projektu musi być negocjowany przez wszystkich partnerów społecznych. To nie są rozwiązania, które można narzucić siłą - zauważa Krzysztof Pater.

Zdaniem Jana Klimka, wiceprezesa Związku Rzemiosła Polskiego (ZRP), nie ma szans, aby ustawa o emeryturach pomostowych została szybko uchwalona.

- Jest bardzo duże ryzyko, że będzie trzeba po raz kolejny przesunąć o rok obowiązywanie obecnych przywilejów - dodaje Jan Klimek.

Przywileje dla nielicznych

Eksperci ubezpieczeniowi i pracodawcy są zdecydowanymi przeciwnikami dalszego utrzymywania uprawnień do wcześniejszych emerytur. Z najnowszego raportu Forum Obywatelskiego i Towarzystwa Ekonomistów Polskich Ile kosztują nas wcześniejsze emerytury wynika, że w 2006 roku sfinansowanie świadczeń przyznawanych przed osiągnięciem ustawowego wieku emerytalnego kosztowało 27,5 mld zł. W Polsce 3,5 mln osób, które są w wieku produkcyjnym, otrzymuje te świadczenia.

Zdaniem Ireny Wóycickiej z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową trzeba zachęcać pracowników, aby jak najdłużej byli aktywni zawodowo. Podobnie uważają pracodawcy.

- W Polsce ludzie powinni pracować, a nie przechodzić na wcześniejsze emerytury. Wśród prac wykonywanych przez rzemieślników także są prace szkodliwe. Na przykład piekarz może dostać pylicy, co nie oznacza, że będziemy się domagać dla niego wcześniejszej emerytury - mówi Jan Klimek.

Według ZRP firmy nie powinny ponosić kosztów rozwiązań pochodzących z poprzedniej epoki, kiedy władze hojną ręką rozdawały przywileje emerytalne, chcąc zachować spokój społeczny. Pracodawcy podkreślają więc, że emerytury pomostowe powinny być wypłacane tylko osobom faktycznie zatrudnianym w szkodliwych warunkach. Zbigniew Żurek, wiceprezes Business Centre Club, wskazuje też, że emerytury pomostowe powinny być wprowadzone jak najszybciej.

- Trzeba raz na zawsze skończyć z wcześniejszymi emeryturami - podkreśla.

Te postulaty znajdują odzwierciedlenie w propozycji rządu. Z możliwości przechodzenia na wcześniejszą emeryturę pomostową mają korzystać tylko osoby wykonujące szkodliwe prace. Ponadto mają to być świadczenia wygasające. Obejmą tylko osoby urodzone w latach 1949-1968. Kolejne roczniki osób wykonujących prace w szczególnych warunkach lub charakterze powinny się więc liczyć z koniecznością przekwalifikowania.

Według Zbigniewa Żurka, baletnica po zakończeniu pracy zawodowej na scenie może uczyć tańca lub rytmiki w szkole, zaś maszynista pracować jako kierownik pociągu.

Pracodawcy są też jednoznacznie przeciwni przyznaniu prawa do emerytur pomostowych nauczycielom.

Według Wojciecha Nagela, członka Rady Nadzorczej ZUS, nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia, żeby tej grupie zawodowej przyznawać prawo do takich świadczeń.

Kto zapłaci

Wojciech Nagel wskazuje też, że poważnym problemem, oprócz ustalenia osób uprawnionych do emerytur pomostowych, może być także sama ich wypłata i sposób finansowania. Rząd proponuje stworzenie Funduszu Emerytur Pomostowych (FEP), do którego będą trafiać składki płacone przez pracodawców oraz dotacje budżetu. Składki na Fundusz będą opłacane przez firmy za tych pracowników, którzy wykonują prace w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze. Obowiązek ich opłacania powstanie z dniem rozpoczęcia wykonywania pracy, a ustanie dopiero po zaprzestaniu wykonywania prac. Składka wyniesie 3 proc. pensji brutto pracownika.

- ZUS musi mieć czas na przygotowanie systemu informatycznego do nowych zadań - mówi Wojciech Nagel.

Z tego też powodu rząd zaproponował, aby składki do FEP były opłacane dopiero od 1 stycznia 2010 r. Pracodawcy uważają jednak, że to nie oni powinni ponosić koszty przyznawanych przez rząd przywilejów. Wskazują, że koszt wypłaty tych świadczeń powinien ponosić wyłącznie budżet.

O tym, że obowiązek opłacania składek do FEP zwiększy koszty działania firm, wiedzą też związkowcy. Dlatego Wiesława Taranowska, wiceprzewodnicząca OPZZ wskazuje, że powinno to być jeszcze przedmiotem negocjacji w Komisji Trójstronnej.

Wysokość emerytury

Rząd proponuje, żeby emerytura pomostowa nie była niższa niż minimalna emerytura wypłacana z ZUS. Równocześnie wiadomo, że wydatki związane z wypłacaniem tych świadczeń będą ponoszone przez budżet do 2040 roku. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej szacuje, że liczba osób otrzymujących emerytury pomostowe w zaproponowanym przez nie wariancie wyniesie maksymalnie 18 tys. osób rocznie. Wydatki na ten cel wyniosą maksymalnie prawie 500 mln zł rocznie. Jak wskazuje rząd, gdyby te świadczenia były wypłacane wszystkim zatrudnionym obecnie w szkodliwych warunkach, to roczne koszty ich wypłaty sięgnęłyby nawet 4,5 mld zł rocznie.

OPZZ ma poważne wątpliwości dotyczące zasadności tych szacunków. Podobnie uważa NSZZ Solidarność. Z tego powodu związkowcy będą się domagać od rządu informacji dotyczącej wysokości świadczeń.

- Wyliczenia muszą być konkretne. Uprawnieni pracownicy, podejmując decyzje, muszą wiedzieć, czy za otrzymaną kwotę będą mogli utrzymać swoją rodzinę. Może się też okazać, że nie wszyscy będą chcieli skorzystać ze swoich uprawnień - mówi Janusz Śniadek, przewodniczący NSZZ Solidarność.

Związkowcy wskazują też, że środki na wypłaty emerytur pomostowych mogą pochodzić z prywatyzacji. Przez to mniejsze będzie obciążenie budżetu.

- Przeznaczenie na ten cel środków z prywatyzacji spowoduje, że nie tylko będzie można wypłacić świadczenia, ale także tworzyć nowe miejsca pracy dla ludzi zainteresowanych dalszą pracą - mówi Wiesław Siewierski, przewodniczący Forum Związków Zawodowych.

130 tys. osób może uzyskać prawo do emerytur pomostowych

1,07 mln osób wykonuje pracę w szkodliwych warunkach

3,5 mln osób otrzymuje wcześniejsze emerytury

OPINIE

ANDRZEJ MALINOWSKI

prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich

Będziemy blokować wszelkie próby rozszczelnienia systemu emerytalnego. Nie możemy pozwolić na utrzymanie prawa do wcześniejszych emerytur w przyszłym roku na obecnych zasadach. Emerytury pomostowe powinny przysługiwać pracownikom pozostającym w tzw. starym systemie emerytalno-rentowym oraz tym, którzy nabędą do nich prawa do czasu uchwalenia nowych zasad. Opowiadamy się za ograniczeniem możliwości przechodzenia na wcześniejszą emeryturę i tworzeniem zachęt oraz realnych warunków do pozostawania na rynku pracy do pełnego wieku emerytalnego. Biorąc pod uwagę wyzwania demograficzne oraz sytuację na rynku pracy, musimy dążyć do wydłużania średniego wieku emerytalnego, a nie jego obniżania. Równocześnie nie zgodzimy się na to, aby pracodawcy opłacali dodatkową składkę w wysokości 3 proc. wynagrodzenia pracownika. Będzie to oznaczać wzrost i tak wysokich pozapłacowych kosztów pracy, które stanowią barierę rozwoju przedsiębiorczości i są jedną z przyczyn powstawania tzw. szarej strefy. Nie tylko pracodawcy powinni partycypować w finansowaniu ich, ale także państwo, a być może i pracownicy, którzy sami podejmą decyzję o odejściu z rynku pracy, mimo iż mieliby możliwość przekwalifikowania zawodowego.

JAN GUZ

przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych

Osoba, która straciła zdrowie, wykonując prace w szkodliwych warunkach, powinna mieć prawo do przejścia na emeryturę pomostową. Możemy bowiem założyć, że prawo do wcześniejszego zakończenia aktywności zawodowej mogło mieć wpływ na decyzję o podjęciu zatrudnienia na konkretnym stanowisku zaliczonym do grupy zawodów w szczególnych warunkach lub charakterze. Ponieważ w przeszłości warunki pracy w Polsce były trudne, więc nie możemy zgodzić się na propozycję rządu, żeby odebrać tak dużej grupie uprawnienia emerytalne. Z tego powodu należy nie tylko wynegocjować prace uprawniające do wcześniejszego zakończenia pracy, ale także definicje prac w warunkach szczególnych lub szczególnym charakterze. OPZZ chce, żeby w czasie prac nad projektem ustawy o emeryturach pomostowych brano pod uwagę wyłącznie ostatni raport Zespołu Ekspertów Medycyny Pracy. Jeśli negocjacje się nie udadzą, to związki zawodowe mają prawnie zapisane możliwości dochodzenia swoich racji. Jeśli wykaz prac uprawniających do wcześniejszego opuszczenia rynku nie zostanie wynegocjowany, to zwrócimy się do naszych organizacji związkowych o udział w różnych formach protestu. Zostaną one dobrane w taki sposób, aby zwróciły uwagę rządu.