Przepisy nie chronią praw 1,9 mln studentów - uważa Robert Pawłowski, rzecznik praw studenta.

- Student praktycznie zawsze jest na przegranej pozycji, nawet jeśli uczelnia ewidentnie łamie prawo - podkreśla.

Po raz trzeci przygotował on raport o nieprawidłowościach występujących w szkołach wyższych. Wynika z niego, że liczba patologicznych zjawisk wciąż rośnie.

Uczelnie bardzo często bezprawnie pobierają różnego rodzaju opłaty. Między innymi zmuszają studentów do wnoszenia opłat za różnice programowe powstałe z winy uczelni. Zdarza się, że szkoły tracą prawo do prowadzenia danego kierunku, np. informatyki, i przenoszą studentów na inny, np. na fizykę. Wówczas studenci muszą odpłatnie zaliczyć przedmioty, których wcześniej nie mieli.

Szkoły łamią też obietnice składane podczas rekrutacji i dezinformują na swoich stronach internetowych. Wiele z nich reklamuje się np., że prowadzi studia z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy. Tymczasem oficjalnie taki kierunek jeszcze nie istnieje. Resort nauki ma dopiero przygotować podstawy prawne umożliwiające jego ukończenie. W efekcie osoby, które zapisują się na kierunek BHP, kończą logistykę.

Studenci skarżą się też na złe traktowanie przez pracowników dziekanatów.

- Przez pół roku prosiłam o udostępnienie regulaminu studiów - mówi Agnieszka Koksa, była studentka Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Chciała sprawdzić, w jakich okolicznościach i w jakim trybie można zostać skreślonym z listy studentów. Z kolei Grzegorzowi Mrówczyńskiemu, studentowi jednej z warszawskich uczelni, odmówiono przyjęcia podania za potwierdzeniem odbioru.

- Nie powinno dojść do takiej sytuacji, ponieważ uniemożliwia to studentowi udowodnienie o co i kiedy wnioskował - wyjaśnia Robert Pawłowski.

Niestety, uczelnie często nie odpowiadają także na pytania rzecznika, twierdząc, że powinien on zajmować się tylko sprawami ogólnosystemowymi, a nie indywidualnymi.

Dlatego Robert Pawłowski zwraca się o ustawowe umocowanie rzecznika praw studenta. Dzięki temu wszelkie instytucje byłyby zmuszone do udzielenia informacji, a także udostępnienia akt wielu spraw. Domaga się również stworzenia koszyka gwarantowanych usług edukacyjnych.

- Wówczas wiadomo byłoby, czym są studia, za co student nie płaci, a za co może - podkreśla Robert Pawłowski.

Byłoby jasne, czy egzamin poprawkowy, przedłużenie sesji lub wpis warunkowy są elementem podstawowego pakietu usług edukacyjnych świadczonych przez szkoły wyższe.

Chciałby również, aby w uczelniach organizowano szkolenia dla studentów pierwszego roku z podstaw z prawa o szkolnictwie wyższym.

JOLANTA GÓRA

jolanta.gora@infor.pl

OPINIA

MARCIN CHAŁUPKA

prawnik, specjalista od prawa o szkolnictwie wyższym

Zaproponowane w raporcie szkolenia na pierwszym roku studiów to dobry pomysł. Student mógłby poznać zasady funkcjonowania uczelni, wydziału, kierunku, swoje prawa i obowiązki, a także zasady przyznawania pomocy materialnej. Warto je wzbogacić o informacje na temat postępowania administracyjnego i praw konsumenta. Dzięki temu zmniejszyłaby się liczba konfliktów, a uczelnia przyczyniłaby się do podniesienia świadomości prawnej młodego pokolenia. W nowoczesnym społeczeństwie podstawy wiedzy prawnej stają się niezbędne, tak jak umiejętność obsługi komputera, czy znajomość języka obcego.