Samorządy często płacą nauczycielom mniej niż wynika to z Karty Nauczyciela. Takie nieprawidłowości stwierdziły w tym roku Najwyższa Izba Kontroli i Państwowa Inspekcja Pracy. Ze względu na brak pieniędzy gminy nie korzystają też z ustawowej możliwości podwyższania minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego.

Od nowego roku wysokość wynagrodzeń nauczycieli będą sprawdzać regionalne izby obrachunkowe. Gminy zaniżające pensje pedagogów bądą musiały wypłacić im wyrównanie. Zdaniem samorządowców rząd nakłada na nie nowe obowiązki, nie zapewniając środków na ich realizację.

Składniki pensji

Wynagrodzenie nauczycieli składa się z wynagrodzenia zasadniczego, a także dodatków: za wysługę lat, motywacyjnego, funkcyjnego oraz za warunki pracy. W jego skład wchodzi też wynagrodzenie za czas ponadwymiarowych godzin pracy i zastępstw oraz nagrody. Wynagrodzenie zasadnicze zależy od stopnia awansu zawodowego, posiadanych kwalifikacji i wymiaru zajęć obowiązkowych. Dodatki - m.in. od okresu zatrudnienia, jakości pracy, wykonywania dodatkowych zadań lub zajęć czy powierzonego stanowiska.

Wysokość minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli określa minister edukacji w rozporządzeniu. Ostateczna wysokość płacy nauczyciela zależy od gmin. To one określają co roku w regulaminie m.in. wysokość dodatków czy warunki wypłacania dodatkowych składników wynagrodzenia dla nauczycieli posiadających określony stopień awansu zawodowego. Jednak wysokość tzw. średnich płac (mają uwzględniać wszystkie składniki) nauczycieli jest określona w ustawie. Gminy powinny więc sugerować się ich wysokością.

Sprawozdanie zamiast regulaminu

Zgodnie z nowelizacją Karty Nauczyciela samorządy nie będą już musiały co roku wydawać nowego regulaminu.

- Dobrze, że regulamin będzie można uchwalać, gdy jest taka potrzeba. Bardzo często zdarzało się, że rada uchwalała go co roku, mimo że nie ulegał prawie żadnym zmianom - mówi Zenon Szewczyk, przewodniczący Rady Gminy Spytkowice (woj. małopolskie).

- Rezygnacja z corocznego uchwalania i uzgadniania regulaminu wynagradzania ze związkami jest złym rozwiązaniem - wskazuje natomiast Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Według niego, m.in. z tego powodu w ciągu kilku lat będą poważne trudności z egzekwowaniem wysokości średnich płac.

Do 31 grudnia każdego roku gminy będą sporządzać analizę poniesionych w danym roku wydatków na płace. Ma odnosić się ona do wysokości średnich wynagrodzeń i średniorocznej struktury zatrudnienia nauczycieli na poszczególnych stopniach awansu.

Będą też musiały sporządzać sprawozdanie związane z wydatkami na wynagrodzenia nauczycieli i przekazywać je regionalnym izbom obrachunkowym (RIO), związkom zawodowym i dyrektorom szkół.

Jeśli analiza płac wykaże, że samorządy nie wypłacają nauczycielom średnich wynagrodzeń, będą miały one obowiązek wypłacenia tzw. dodatku uzupełniającego. Nadzór nad dopełnieniem tego obowiązku będą sprawować RIO. To one będą kontrolować, czy nauczyciele otrzymują średnie płace.

- To nowe zadania i nie wiemy jeszcze, jak będzie wyglądać kontrola i jaka sankcja będzie groziła gminom za nieprzestrzeganie przepisów o średnich płacach - mówi Krzysztof Róg, wiceprezes RIO w Katowicach.

Jak będzie przebiegać kontrola, nie wie też Ryszard Zajączkowski, wiceprezes RIO w Zielonej Górze.

- Kontrola nad samorządami byłaby pełniejsza, gdyby minister edukacji wraz z ministrem finansów określili jednolity wzór sprawozdania z realizacji wypłaty średnich wynagrodzeń - dodaje Sławomir Broniarz.

Tłumaczy, że w około 20 proc. przypadków gminy oszczędzają na środkach przeznaczanych na fundusz płac i nie wypłacają nauczycielom średnich płac. Jego zdaniem za taką praktykę powinny grozić im dodatkowe sankcje.

Zabraknie pieniędzy

- Mam poważne wątpliwości, czy samorządy będą w stanie wywiązać się z ustawowego obowiązku zapewnienia średnich wynagrodzeń dla nauczycieli - mówi Tomasz Malicki, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 26 w Krakowie.

Według niego, będą musiały rezygnować z innych wydatków związanych np. z prowadzeniem przedszkoli czy remontami. Tego samego zdania jest Kazimierz Korzyński z Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Łodzi. Jego zdaniem, subwencja z budżetu jest zbyt mała, a do wynagrodzeń i tak samorządy muszą co roku dopłacać z własnych środków. Podkreśla, że utrzymanie średnich wynagrodzeń jest prostsze w małych gminach, gdzie liczba nauczycieli nie jest tak duża jak na przykład w Łodzi, gdzie pracuje ich 10 tysięcy.

Innego zdania jest Regina Białousów, dyrektor Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Gdańsk. Wskazuje, że nowe obowiązki będą także dużym obciążeniem dla małych gmin, które będą musiały rezygnować z innych zadań związanych z oświatą.

Oprócz zmiany w sposobie ustalania średnich wynagrodzeń w przyszłym roku przewidziane są też podwyżki kwoty bazowej dla nauczycieli. Ma ona rosnąć w styczniu i we wrześniu o 5 procent.

- Podwyżki dla nauczycieli i obowiązek utrzymania średnich wynagrodzeń będą bardzo trudne do zrealizowania, bo przekazane na ten cel pieniądze z subwencji są zbyt niskie - mówi Katarzyna Matusiak, zastępca kierownika Wydziału Edukacji Urzędu Miasta i Gminy Pleszew (woj. wielkopolskie).

W 2009 roku część oświatowa subwencji ogólnej wyniesie 33,4 mld zł. Będzie o 8,1 proc. wyższa od kwoty za poprzedni rok.