Zdecydowana większość dzieci przewlekle chorych powinna uczęszczać do szkół powszechnych, gdzie dzięki stałemu kontaktowi z rówieśnikami będzie miała szansę na prawidłowy rozwój - podkreśla Janusz Kochanowski, rzecznik praw obywatelskich, w liście do ministrów edukacji i zdrowia.

Ewa Sowińska, rzecznik praw dziecka, już w październiku ubiegłego roku tłumaczyła, że nie wszystkie dzieci przewlekle chore muszą leżeć w szpitalu lub mieć nauczanie indywidualne. Niektóre zaś potrzebują specjalnych zajęć w szkole.

Tymczasem resort edukacji w oficjalnym komunikacie dotyczącym sposobu zbierania danych do Systemu Informacji Oświatowej stwierdza że, przepisy prawa oświatowego nie przewidują organizowania dzieciom przewlekle chorym kształcenia specjalnego. Według MEN tacy uczniowie uczęszczający do szkoły ogólnodostępnej nie mają innych potrzeb edukacyjnych niż ich zdrowi koledzy. Jeśli stan zdrowia utrudnia lub uniemożliwia im uczęszczanie do szkoły, obowiązek nauki mogą realizować w szkołach przy szpitalach lub w formie indywidualnego nauczania.

Maciej Osuch, społeczny rzecznik praw ucznia, wyjaśnia, że w efekcie szkoły, w których uczą się dzieci przewlekle chore, nie dostają większej dotacji.

Na naukę dziecka, któremu powinno się zorganizować dodatkowe zajęcia ruchowe czy wyrównawcze, samorządy prowadzące szkoły otrzymają tyle samo pieniędzy, ile na zdrowe dziecko, czyli około 3,3 tys. zł. Gdyby dziecko chore na padaczkę miało orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego, koszt jego rocznej edukacji wynosiłby już 4620 zł.

Zdaniem Janusza Kochanowskiego takie stanowisko resortu spowoduje znaczne pogorszenie dostępu do edukacji tych uczniów.

Z danych Biura RPO wynika, że aż 1,5 mln dzieci i młodzieży w wieku od 5 do 19 lat cierpi na choroby przewlekłe. Ponad 500 tys. dzieci ma astmę, 279 tys. cierpi na choroby kręgosłupa, 114 tys. na choroby serca i układu krążenia, 109 tys. na choroby nerek i układu moczowego, 40 tys. na padaczkę, a 8 tys. ma cukrzycę.

- Co szósty uczeń ma zatem długotrwałe kłopoty ze zdrowiem - podkreśla rzecznik.

Tymczasem tylko 2,2 proc. uczniów posiada opinię lub orzeczenie o specjalnych potrzebach edukacyjnych wydawane przez poradnie psychologiczno-pedagogiczne.

Dlatego Janusz Kochanowski zwrócił się o wypracowanie kryteriów orzekania o specjalnych potrzebach dzieci przewlekle chorych, a także zbadanie sposobu funkcjonowania przyszpitalnych placówek oświatowych. Jego zdaniem ich liczba systematycznie się zmniejsza.

JOLANTA GÓRA

jolanta.gora@infor.pl