Trzeba wprowadzić system bardziej sprawiedliwych opłat za studia. Są one bowiem w Polsce tylko pozornie bezpłatne - powiedziała wczoraj Bożena Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego.

Minister rozważa wprowadzenie mieszanego systemu odpłatności za studia, jak zalecają eksperci OECD. Polegałby on na tym, że większa część czesnego byłaby pokrywana z wyższych dotacji budżetowych i pieniędzy unijnych, a pozostała część z kieszeni studenta.

Za takim rozwiązaniem opowiada się m.in. profesor Jerzy Błażejowski z Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego. W jego opinii jednak należałoby równocześnie wprowadzić system preferencyjnych kredytów na pokrywanie kosztów nauki dla studentów i doktorantów.

Studenci nie sprzeciwiają się wprowadzeniu opłat za studia. W opinii Leszka Cieśli, przewodniczącego Parlamentu Studentów Rzeczpospolitej Polskiej, wprowadzeniu takiego rozwiązania musi towarzyszyć jednak także wprowadzenie stypendiów i innych środków wsparcia dla najmniej zamożnych. Zdaniem studentów, obecny system jest niesprawiedliwy, a pieniądze przyznawane bezpośrednio uczelniom z budżetu państwa na kształcenie studentów nie zawsze są w całości wykorzystywane na ten cel.

Wprowadzeniu częściowej odpłatności za studia sprzeciwia się jednak Młodzieżówka SLD, Federacja Młodych Socjaldemokratów. Wczoraj zwróciła się do premiera Donalda Tuska, by rząd zamiast podejmować próby wprowadzenia opłat za edukację, zniósł opłaty za studia zaoczne.

Zdaniem Grzegorza Pietruczuka, przewodniczącego FMS, wszelkie próby wprowadzenia płatnych studiów doprowadzą do radykalnego obniżenia wskaźnika skolaryzacji. W opinii działaczy federacji, doprowadzi to do sytuacji, że Polska stanie się włącznie krajem taniej siły roboczej.

1,9 mln osób studiuje w Polsce

Izabela Rakowska-Boroń

izabela.rakowska@infor.pl