• W polskich szkołach wyższych naukę rozpoczynają roczniki studentów z niżu demograficznego
  • Uczelnie mogą zaprzestać kształcenia na niektórych kierunkach lub likwidować działalność ze względu na brak kandydatów
  • Przepisy utrudniają podjęcie nauki w Polsce tym obcokrajowcom, którzy chcą u nas zdobywać wykształcenie

Cudzoziemcy, którzy chcą studiować w Polsce, mają problemy z uzyskaniem wiz. Dotyczy to zwłaszcza Azjatów, mimo że to dla nich właśnie Polska jest atrakcyjnym miejscem nauki. Jednocześnie do polskich uczelni wyższych wkraczają roczniki z niżu demograficznego i z roku na rok coraz mniej Polaków rozpoczyna studia.

- Bez napływu obcokrajowców wiele szkół z braku kandydatów może po prostu likwidować działalność - uważa prof. Krzysztof Pawłowski, rektor Wyższej Szkoły Biznesu - National Luis University w Nowym Sączu, która utraciła już możliwość kształcenia wielu obcokrajowców z Dalekiego Wschodu ze względu na problemy z legalizacją ich pobytu w Polsce.

Nie ma wiz

Od kilku lat liczba studiujących w Polsce obcokrajowców nie zmienia się i wynosi 10 tys. osób. Cudzoziemcy stanowią więc zaledwie około 0,5 proc. wszystkich studentów w Polsce. Zdaniem rektorów szkół wyższych państwo niewiele robi, aby zachęcić ich do nauki w Polsce, a w niektórych przypadkach wręcz utrudnia im dostęp do kształcenia.

- W ubiegłym roku 20 Chińczykom nasze służby konsularne odmówiły wydania wiz, choć chcieli oni podjąć studia w naszej szkole - mówi prof. Andrzej Koźmiński, rektor Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego w Warszawie.

W jego opinii podobnie traktowani są kandydaci na studia np. z Pakistanu i innych państw azjatyckich. Według rektorów polskie konsulaty odmawiają wydania wiz, gdyż obawiają się, że cudzoziemcom nie zależy na nauce w Polsce, tylko na możliwości wjazdu na teren Unii Europejskiej. Wszystko wskazuje bowiem na to, że od przyszłego roku Polska wejdzie do tzw. strefy z Schengen, co w praktyce oznacza, że od naszych granic aż do Atlantyku będzie można się swobodnie poruszać bez kontroli granicznej. Z tych samych powodów akceptacji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji nie uzyskała propozycja resortu pracy, która miała ułatwiać zatrudnianie cudzoziemców nie tylko z państw graniczących z Polską, ale także z Dalekiego Wschodu.

Największe problemy z podjęciem nauki w Polsce mają więc obywatele tych państw, którym najbardziej zależy na rozpoczęciu tutaj studiów.

Najwięcej ze Wschodu

- Polska jest atrakcyjnym miejscem nauki przede wszystkim dla osób ze Wschodu. Stanowią oni około 70 proc. wszystkich studiujących w naszym kraju - mówi Elżbieta Kryńska, wicedyrektor Biura Uznawalności Wykształcenia i Wymiany Międzynarodowej.

Problemów z rozpoczęciem studiów nie mają ci cudzoziemcy, którzy rzadziej wybierają naukę w polskich uczelniach. Obywatele Unii Europejskiej, w przeciwieństwie do obcokrajowców zza wschodniej granicy, mogą studiować w naszym kraju na takich samych warunkach jak Polacy. Oznacza to, że nie muszą płacić np. za studiowanie w trybie dziennym w publicznej uczelni (osobom tym nie przysługuje jednak prawo do stypendium socjalnego, specjalnego dla osób niepełnosprawnych, mieszkaniowego). Pozostali (z wyjątkiem np. uchodźców) muszą płacić, średnio 2,5-3,0 tys. euro za rok nauki. Strona polska pokrywa w całości tylko koszty pobytu i kształcenia osób, które na podstawie umów dwustronnych przyjeżdżają do nas na studia w ramach wymiany międzynarodowej.

- Studia w Polsce nie są drogie, zwłaszcza jeśli porównamy koszty, jakie trzeba ponieść, aby uczyć się na zachodzie Europy - mówi Ewa Kafarska, rzecznik prasowy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

W jej opinii Polska może być atrakcyjnym miejscem do studiowania zarówno dla obywateli UE, jak i osób zza naszej wschodniej granicy. A za małą liczbę studentów obcokrajowców odpowiadają same uczelnie, które często nie są przygotowane do kształcenia cudzoziemców i nie przedstawiają swoich ofert kształcenia za granicą.

- Wciąż za mało szkół oferuje w Polsce kształcenie w języku obcym. Jest to problem małych, niepublicznych uczelni - dodaje rzecznik resortu nauki.

Z danych Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich wynika, że ponad 60 szkół w Polsce prowadzi w języku obcym około 160 programów studiów, obejmujących 2,5 tys. przedmiotów. Resort nauki chce, by było ich więcej. W tym roku po raz pierwszy stopień umiędzynarodowienia uczelni (uwzględniający m.in. prowadzenie międzynarodowej wymiany studentów i kadry akademickiej) jest jednym z pięciu kryteriów decydujących o wysokości przyznanej szkole dotacji publicznej.

Uczelnie się starają

Z zarzutami braku promowania polskich uczelni za granicą nie zgadzają się rektorzy szkół wyższych. Łódzkie uczelnie publiczne od kilku lat przedstawiają swoją ofertę studiów w Chinach, Indiach, Rosji, na Ukrainie. Przybysze ze Wschodu chcą tu studiować m.in. biotechnologię, informatykę, medycynę i zarządzanie. Z kolei wrocławskie uczelnie założyły konsorcjum, które dba o promowanie za granicą miejscowych szkół wyższych.

W promocji polskich uczelni uczestniczy także Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich, która prowadzi program Study in Poland. Jego celem jest przedstawienie cudzoziemcom pełnej oferty studiów w Polsce oraz możliwości kształcenia w języku obcym.

Zarówno resort nauki, jak i szkoły wyższe mają nadzieję, że do studiowania w Polsce zachęci przyznawanie Karty Polaka osobom polskiego pochodzenia, mieszkającym na terenie byłego Związku Radzieckiego. Żeby dostać się na dzienne studia (bez czesnego), posiadacz Karty będzie musiał po prostu dobrze zdać egzamin.

- Nie jestem przekonana, że to dobre rozwiązanie. Cudzoziemcy byliby bowiem poddani takiej samej procedurze naboru na studia jak Polacy, a obowiązują ich przecież inne standardy kształcenia - mówi Elżbieta Kryńska.

Na podstawie Karty nie będzie można wjeżdżać do Polski. Wszystko wskazuje jednak, że pozwoli ona ubiegać się o bezpłatne wydanie wiz.

ŁUKASZ GUZA

lukasz.guza@infor.pl

OPINIA

TADEUSZ LUTY

profesor, przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich

Dla polskiej nauki i szkolnictwa wyższego lepiej byłoby, gdyby coraz więcej cudzoziemców podejmowało kształcenie w naszym kraju. Dzięki temu nasze szkoły wyższe staną się wielokulturowe, podwyższą się standardy kształcenia, coraz częściej będzie można studiować w językach obcych. Dodatkowo dzięki zagranicznym studentom uczelnie mogą zniwelować negatywne skutki niżu demograficznego. Dlatego z wielkim zadowoleniem przyjęliśmy fakt, że resort nauki od tego roku będzie przydzielał publiczne pieniądze m.in. w zależności od aktywności danej szkoły na arenie międzynarodowej.