Dzisiaj sejmowa Komisja Zdrowia zajmie się prezydenckimi wetami do trzech ustaw z tzw. pakietu zdrowotnego. W czwartek odbędzie się natomiast głosowanie nad ich odrzuceniem. Bez głosów lewicy nie ma na to szans. A ta, jak wynika z wypowiedzi jej członków, nie zamierza wesprzeć koalicji. Nie będzie więc obowiązkowych przekształceń wszystkich samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej (SP ZOZ) w spółki.

Nie jest to jednak jednoznaczne z tym, że rząd rezygnuje ze swoich planów. Zachętą do przekształceń, chociaż już nieobowiązkowych, mają być pieniądze w budżecie na ich oddłużenie. Resort zdrowia zapewnia, że już ponad 70 szpitali jest gotowych do przekształceń. Problemem może okazać się jednak nie zadłużenie samych SP ZOZ, ale samorządów, które są ich organami założycielskimi.

Ratujemy polskie szpitale

O tym, że odrzucenie prezydenckiego weta do najważniejszych ustaw zdrowotnych jest mało realne, świadczy chociażby to, że rząd już teraz ogłosił tzw. plan awaryjny. Jest nim program Ratujemy Polskie Szpitale. Dzięki niemu samorządy, które zdecydują się na zmianę formy prawej SP ZOZ w spółki prawa handlowego, otrzymają dodatkowe pieniądze z budżetu na spłatę części ich długów. W przyszłym roku na jego realizację jest zarezerwowane 2,7 mld zł. Samorządy będą mogły wykorzystać te środki do końca 2010 roku.

Ministerstwo Zdrowia zamierza wykorzystać przy realizacji programu te same mechanizmy umorzenia lub spłaty części długów szpitali, jakie były proponowane w zawetowanej przez prezydenta tzw. ustawie wprowadzającej. Dodatkowe środki na oddłużenie będą więc przekazywane samorządom, a nie bezpośrednio przekształcanym ZOZ. Jak podkreśla resort zdrowia, dzięki takiemu zabiegowi bezpodstawny będzie zarzut o łamaniu unijnego prawa dotyczącego udzielania pomocy publicznej prywatnym spółkom.

Samorządy z długami

Problemem w realizacji scenariusza przygotowanego przez rząd może być poziom zadłużenia samorządów.

- Zawetowanie ustaw spowodowało, że musimy posługiwać się przepisami obowiązującej ustawy o zakładach opieki zdrowotnej z 1991 roku. Zgodnie z nimi w momencie likwidacji SP ZOZ wszystkie jego zobowiązania przejmuje organ założycielski, czyli samorząd - mówi Jakub Szulc, wiceminister zdrowia.

Dodaje, że jeśli sam samorząd ma dług w wysokości np. 55 proc. swojego rocznego budżetu, to każdy dodatkowy milion przejętych zobowiązań szpitala skutkuje wprowadzeniem tam zarządu komisarycznego.

- To może być poważny problem ograniczający liczbę przekształcanych placówek medycznych - uważa wiceminister zdrowia.

Przepisy stanowią, że samorząd nie może zadłużać się ponad 60 proc. planowanych dochodów. Dlatego też, jak podkreślają eksperci, z rządowego programu w pierwszej kolejności skorzystają małe szpitale powiatowe, z niskim zadłużeniem. Zdecydowanie trudniej będzie to zrobić placówkom wojewódzkim i klinicznym.

- W tej chwili w ogóle nie ma planów zmiany formy prawnej kliniki. Nasze zadłużenie wynosi 88,5 mln zł. To zbyt dużo, aby nasz organ założycielski zobowiązał się do spłaty tego długu - mówi Anna Sukmanowska, rzecznik prasowy Centralnego Szpitala Klinicznego w Warszawie.

Również samorządy zdają sobie z tego sprawę.

- W pierwszej kolejności do zmiany formy prawnej przygotowywane są szpitale powiatowe ze stosunkowo małymi długami. Na razie nie planujemy przekształceń w szpitalach wojewódzkich - mówi Leszek Czarnobaj, wicemarszałek województwa pomorskiego.

W wojewódzctwie podkarpackim żaden ze szpitali podlegających marszałkowi nie jest szykowany do przeksztalceń. Ich zadłużenie łącznie przekroczyło 36 mln zł.

- Również samorząd ma długi. Tylko z tytułu kredytów bankowych jest to ponad 25 mln zł - mówi Daniel Kozik z Podkarpackiego Urzędu Marszałkowskiego w Rzeszowie.

Co dalej z reformą

Program oddłużenia SP ZOZ nie wystarczy do zakończenia reformy systemu ochrony zdrowia, zwłaszcza że wejście w życie trzech ustaw podpisanych przez prezydenta (o prawach pacjenta, o akredytacji w ochronie zdrowia oraz konsultantach wojewódzkich i krajowych) także stoi pod znakiem zapytania. Wynika to z tego, że wśród zawetowanych ustaw znalazła się tzw. ustawa wprowadzająca, która oprócz przepisów oddłużeniowych zawiera także daty wejścia w życie pozostałych ustaw z pakietu zdrowotnego.

- Jej zawetowanie oznacza, że podpisane przez prezydenta ustawy będą martwym prawem - uważa Ewa Kopacz, minister zdrowia.

Nie zgadza się z tym prezydent Lech Kaczyński. Jego zdaniem każda z ustaw przez niego podpisanych zawiera w przepisach końcowych datę wejścia w życie, a jeżeli nie ma takiej daty, to wchodzi w życie z dniem ogłoszenia.

Oprócz tych problemów nie wiadomo też, co dalej z zapowiadanym podziałem NFZ na kilka regionalnych funduszy, ustawą określającą wykaz procedur finansowych ze środków publicznych oraz projektem ustawy wprowadzającej system dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych. Chociaż, jak zapewnia resort zdrowia, rząd nie wycofuje się z żadnej z nich, to tylko ustawa koszykowa trafiła do Kancelarii Prezesa Ministrów. Natomiast w przypadku dwóch pozostałych prace albo w ogóle się nie rozpoczęły, albo są na bardzo wstępnym etapie. Na przykład do projektu ustawy o decentralizacji NFZ wpłynęło tak wiele rozbieżnych uwag, że w ogóle nie wiadomo, jakie ostateczne rozwiązania się w nim znajdą.

9,4 mld zł wynosi zadłużenie SP ZOZ