Wprojekcie przygotowanym przez resort zdrowia dotyczącym wprowadzenia systemu dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych nie ma mowy o odliczeniu od podatku przynajmniej części kosztów polisy. Eksperci podkreślają, że to jeden z głównych mankamentów tej propozycji.

- Polacy nie będą zainteresowani wykupieniem dodatkowej polisy, jeżeli nie będą mogli skorzystać z ulgi - uważa Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Z tą opinią zgadzają się też przedstawiciele prywatnych firm medycznych, które obecnie oferują opiekę zdrowotną w formie abonamentów.

- Brak zainteresowania dodatkowymi polisami zdrowotnymi spowoduje, że będą one drogie. Im więcej bowiem osób ubezpieczonych, tym niższa cena ubezpieczenia - mówi Agnieszka Szpara, prezes zarządu Medicover.

Jedyną zachętą do wykupienia dodatkowego ubezpieczenia zaproponowaną przez resort zdrowia jest możliwość jego dofinansowania przez pracodawców z zakładowych funduszy świadczeń socjalnych. Z danych wynika, że dysponują oni kwotą ponad 8 mld zł.

- Na to, na co są przeznaczane te środki, duży wpływ mają związki. Obawiam się, że dofinansowanie dodatkowego ubezpieczenia przegra z dopłatami np. do wczasów czy paczek świątecznych - mówi Agnieszka Szpara.

Problem polega również na tym, że nie wszystkie firmy mają obowiązek tworzenia tego funduszu. Powstają w tych, które zatrudniają powyżej 20 pracowników.

- Funduszu socjalnego nie tworzą również osoby, które pracują na zasadach samozatrudnienia. Dla nich nie ma żadnych zachęt do doubezpieczenia się - podkreśla Konstanty Radziwiłł.

Andrzej Włodarczyk, wiceminister zdrowia, twierdzi, że obecnie nie są prowadzone rozmowy z Ministerstwem Finansów na temat wprowadzenia ulgi podatkowej. Nie wyklucza jednak, że zostaną one wznowione.

- Przygotowujemy pewne rozwiązania, które będą wymagać konsultacji z ministrem finansów - dodaje.

Decyzje, w sprawie m.in. ulgi, mają zapaść w ciągu dwóch, trzech miesięcy.

DOMINIKA SIKORA

dominika.sikora@infor.pl