Ewa Stryjewska z Mysłowic 4 grudnia dostała z ZUS wezwanie do zapłacenia 6,6 tys. zł zaległych składek za lata 1999-2000. W tym okresie była zatrudniona na pełnym etacie, prowadząc też działalność gospodarczą. Z tego tytułu opłacała tylko składkę zdrowotną. Po urodzeniu dzieci przebywała na urlopie macierzyńskim, a potem wychowawczym.

- Teraz ZUS żąda ode mnie, abym natychmiast zapłaciła zaległe składki. Do tego muszę jeszcze zapłacić ponad 12 tys. zł odsetek - mówi Ewa Stryjewska.

Według niej pracownicy ZUS wprowadzili ją w błąd, nie informując o obowiązku płacenia składek na ubezpieczenie społeczne. W podobnej sytuacji jest kilka tysięcy kobiet w Polsce.

- Podjęłam decyzję, że kobiety będące w takiej sytuacji nie będą musiały płacić odsetek od kwoty zaległych składek za okres od stycznia 1999 do maja 2001 r. - mówi Maria Szczur, wiceprezes ZUS.

Każda kobieta otrzyma nową decyzję, w której będzie podana nowa data spłaty składek. ZUS odstąpi też od egzekucji odsetek naliczonych od kwoty głównej. W sytuacji kiedy zainteresowana ze względu na swoją sytuację materialną wystąpi z wnioskiem o przesunięcie terminu, ZUS przychylnie go rozpatrzy.

- Istnieje też możliwość rozłożenia tych zaległości na raty - dodaje Maria Szczur.

ZUS wyjaśnia też, że dla osób, które pobierały zasiłki macierzyńskie lub przebywały na urlopach wychowawczych od czerwca 2001 r., te złagodzone zasady dochodzenia należności będą stosowane, jeśli zakład nie zweryfikował prawidłowości podlegania przez nie ubezpieczeniom społecznym i wydał im na przykład zaświadczenia o niezaleganiu ze składkami.