Jak będą pracować lekarze od 2008 roku

KONSTANTY RADZIWIŁŁ

- Zgodnie z nowelizacją ustawy o zakładach opieki zdrowotnej od 2008 roku zmieni się definicja dyżuru medycznego. Każdy czas spędzony przez lekarza na wykonywaniu obowiązków zawodowych będzie uznawany za czas pracy. Takie zmiany wymusiła dyrektywa UE. I to jest faktycznie rewolucja dla polskiego systemu ochrony zdrowia. Jednocześnie lekarze nie będą mogli pracować dłużej niż średnio 48 godzin tygodniowo. To w odniesieniu do tego, jak długo lekarze pracują obecnie, będzie stanowiło duży problem dla dyrektorów placówek ochrony zdrowia. Jeśli lekarze będą pracować krócej, szpitale będą musiały zatrudnić dodatkowe osoby. W UE wymyślono pewne wyjście z tej sytuacji, jakim jest tzw. klauzula opt-out, która dopuszcza możliwość czasowego (maksymalnie przez cztery miesiące) wydłużenia średniego czasu pracy za zgodą lekarzy.

MAREK WÓJCIK

- Zmiana przepisów zmusi dyrektorów szpitali do działania na granicy prawa, bo pracujących na etatach lekarzy będą mogli zatrudniać tylko w wymiarze 37 godzin 55 minut tygodniowo. Ten czas będzie mógł być (łącznie z dyżurami medycznymi) wydłużony średnio do 48 godzin tygodniowo. Dyrektorzy szpitali zastanawiają się, jak przy już istniejącym dużym niedoborze kadry medycznej zorganizować pracę w placówkach, żeby od nowego roku zapewnić pacjentom całodobową opiekę medyczną. Coraz chętniej więc zatrudniają lekarzy na tzw. kontraktach, czyli umowach cywilnoprawnych, bo do nich nowe przepisy nie będą miały zastosowania. Ponadto, dyrektorzy szpitali publicznych myślą o korzystaniu z usług niepublicznych ZOZ zakładanych przez lekarzy. Pojawiają się jednak wątpliwości, czy takie działania nie naruszają obowiązującego prawa i czy dyrektor publicznego szpitala może to robić.

MACIEJ JĘDRZEJEWSKI

- Dotychczasowy system pracy lekarzy był niesprawiedliwy i dyskryminujący. Bardzo dobrze się stało, że został on zmieniony. Dzięki temu lekarze będą chociaż w części objęci ochroną kodeksu pracy.

Oczywiście zmienić się też będzie musiała organizacja pracy w placówkach ochrony zdrowia. Jest kilka możliwości. Po pierwsze, lekarze będą przechodzić na tzw. kontrakty. Druga możliwość zakłada wprowadzenie zmianowego albo równoważnego system pracy, czyli pracy na tzw. dwunastki (dwanaście godzin pracy - red.). Po trzecie, dyrektor placówki może zdecydować się zatrudnić dodatkowych lekarzy, którzy pracowaliby wyłącznie w godzinach nocnych. OZZL uważa, że lekarze powinni podpisywać kontrakty, ale tylko wtedy, gdy stawka godzinowa wyniesie 100 zł. Trzeba bowiem pamiętać, że lekarz, przechodząc na kontrakt, pozbywa się całego pakietu ochronnego, jaki zapewnia mu kodeks pracy.

WIKTOR MASŁOWSKI

- Nowe przepisy dotyczące czasu pracy lekarzy wprowadzają przynajmniej teoretycznie prawo lekarza do 11-godzinnego odpoczynku w ciągu doby. Zastanawiam się jednak, czy przepis ten będzie faktycznie przestrzegany. Moim zdaniem nie, bo po 13 godzinach pracy u jednego pracodawcy lekarz może iść i wykonywać świadczenia zdrowotne w innym zakładzie opieki zdrowotnej i nie można mu tego zabronić. Powstaje więc pytanie, czy lekarz pracujący na wielu etatach nie będzie łamał wymogów wynikających z unijnej dyrektywy. Poza tym, jeżeli lekarze będą pracować w kilku placówkach medycznych, to uważam, że nie nastąpi poprawa jakości świadczonych usług, bo pacjentami nadal będą zajmować się przemęczeni lekarze. Jestem za tym, żeby zapłacić im tyle, żeby pracowali tylko w jednym miejscu pracy i byli wypoczęci.

AGNIESZKA JESIOTR

- Zgadzam się, że pracownikowi nie można wprost zakazać pracy u innego pracodawcy. Pracodawca może to zrobić tylko poprzez wprowadzenie do umowy z konkretnym pracownikiem zakazu konkurencji. Innym sposobem wprowadzenia takiego zakazu jest wykazanie, że druga praca lekarza wywiera niewłaściwy wpływ na obowiązki wykonywane przez pracownika w podstawowym miejscu zatrudnienia. Natomiast samo zobowiązanie pracownika, że nie będzie pracować nigdzie indziej mogłoby być odebrane jako ograniczenie niedozwolone. Jeżeli chodzi o wprowadzanie w coraz większej liczbie szpitali tzw. zmianowego systemu pracy, moim zdaniem nie wymaga to wypowiedzenia dotychczasowych warunków pracy, ale mieści się w dopuszczalnych uprawnieniach organizacyjnych pracodawcy. W takim przypadku nie jest więc wymagane wręczenie pracownikowi wypowiedzenia zmieniającego wystarczy wydanie zarządzenia przez pracodawcę wprowadzającego nowy harmonogram czasu pracy.

Co zmieni klauzula opt-out

KONSTANTY RADZIWIŁŁ

- Klauzula opt-out, wbrew pierwotnym założeniom, nie będzie tak powszechna, jak zakładało Ministerstwo Zdrowia. Pozwala ona na to, żeby bez przymuszania ze strony dyrektora szpitala pracownik zgodził się pracować powyżej 48 godzin tygodniowo. Wydawałoby się, że daje to lekarzom szanse na wynegocjowanie korzystniejszych warunków pracy i płacy. Jest to wyjście, które przy dodatkowym zasileniu finansowym i ogólnej zgodzie rozwiązywałoby problem dyżurów medycznych. Niestety, sprawa jest zdecydowanie bardziej skomplikowana. Bezpośrednio z dyrektywy i ustawy wynika, że, po pierwsze, lekarz w żadnym przypadku nie może pracować dłużej niż 60 godzin tygodniowo, a po drugie, na pracodawcy spoczywa obowiązek udzielenia mu 11-godzinnego odpoczynku w każdej dobie. W praktyce oznacza to, że przy czasie pracy określonym na 7 godzin i 35 minut, lekarz może pełnić dyżur tylko przez 5 godzin i 25 minut dziennie. Z tego powodu, moim zdaniem, klauzula opt-out nie rozwiąże problemu niedoboru kadry medycznej.

MACIEJ JĘDRZEJEWSKI

- Wydawało, że tzw. klauzula opt-out będzie miała podstawowe znaczenie dla lekarzy, bo da im możliwość nie wyrażania zgody na pełnienie dyżurów w wymiarze ponad 48 godzin tygodniowo, czyli powyżej 10 godzin i 5 minut w tygodniu (dwa dyżury). Nasz ustawodawca poszedł jednak dalej i zapewnił lekarzom jeszcze większą ochronę niż przewiduje to dyrektywa unijna. Dyrektywa dopuszcza bowiem możliwość udzielenia 11-godzinnego odpoczynku lekarzowi, ale również w terminie późniejszym. Natomiast w znowelizowanej ustawie o ZOZ jest wyraźnie napisane, że 11-godzinny odpoczynek musi być zapewniony w czasie każdej doby. Dla lekarzy to bardzo dobra informacja, bo oznacza to, że znikają dyżury 16-godzinne i 24-godzinne. Lekarz nie będzie mógł po zakończeniu dnia pracy zostać w szpitalu do następnego dnia rano. W takiej sytuacji klauzuli nie będzie podpisywał żaden lekarz. Ustawa gwarantuje mu bowiem, że może pracować maksymalnie przez 13 godzin w ciągu doby (plus 11 godzin odpoczynku). Po trzech dniach pracy po 13 godzin, czwartego dnia przekroczyłby jednak normę 48-godzinnego tygodnia pracy i już nie mógłby więcej dyżurować.

Czy wzrośnie liczba lekarzy kontraktowych

MACIEJ JĘDRZEJEWSKI

- Jedną z możliwości rozwiązania problemu niedoboru kadry medycznej jest podpisywanie przez nich kontraktów na pracą wykonywaną w godzinach nocnych w ramach działalności gospodarczej. Pojawia się tylko problem dotyczący interpretacji przepisów dopuszczających taką możliwość. Są bardzo różne opinie na ten temat. Należy również pamiętać, że wszystkie te zmiany spowodują zwiększenie kosztów pracy w szpitalach. Jeżeli nowy rząd nie uwzględni tego i nie przygotuje zmian ustawowych związanych ze zmianą finansowania przez państwo systemu ochrony zdrowia, to w przyszłym roku dojdzie do jego załamania.

AGNIESZKA JESIOTR

- Jeśli mówimy o kontraktach, to wracamy do kwestii, w jakich sytuacjach jest dopuszczalne, a w jakich nie ich podpisywanie. Tu są dwie możliwości - albo zatrudnienie na podstawie umowy cywilnoprawnej, albo wykonywanie pewnych zadań w ramach zarejestrowanej przez lekarza działalności gospodarczej. Podpisując z lekarzem kontrakt na wykonywanie dodatkowej pracy trzeba pamiętać, że nie może on mieć cech stosunku pracy. Zdaniem Sądu Najwyższego, jeżeli praca jest wykonywana na podstawie umowy cywilnoprawnej, ale dotyczy ona tych samych czynności, jakie pracownik wykonuje na podstawie stosunku pracy, to umowa może być zakwalifikowana jako umowa o pracę. Nie jestem do końca przekonana, czy podpisywanie z lekarzami dwóch różnych umów w jednym miejscu pracy nie można jednak uznać za obejście prawa.

WIKTOR MASŁOWSKI

- Jestem zdecydowanie zwolennikiem całościowych kontraktów. Wtedy nie ma tego problemu, że pracownik pracuje w tym samym zakładzie i wykonuje podobne czynności, np. podczas dyżuru. Uważam jednak, że każdy dyrektor szpitala, biorąc pod uwagę strukturę organizacyjną placówki, jej profil działalności, będzie decydować indywidualnie o tym, jaka forma zatrudnienia pracowników ma przeważać w konkretnym zakładzie.

DARIUSZ PUŁAWSKI

- Jednym z efektów nowelizacji ustawy o ZOZ będzie uwolnienie rynku usług lekarskich. Ten proces zresztą już się rozpoczął. Niedawno rozmawiałem z jednym z medyków, który chciał przejść na kontrakt, ale nie robił tego, bo wiązało się to z utratą możliwości płacenia podatku liniowego. Z uwolnienia tego rynku powinni korzystać również dyrektorzy placówek medycznych. Dlaczego narzuca się im, że mają zastosować taki albo inny system zatrudniania lekarzy. Niech zdecydują o tym wspólnie ze swoimi pracownikami. Uważam, że w tym momencie nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jaki model zatrudniania lekarzy tak naprawdę jest optymalny i sprawdzi się w przyszłości. Czynnikiem decydującym w tym przypadku będzie cena za godzinę pracy lekarzy.

Jakie będą skutki nowych przepisów

KONSTANTY RADZIWIŁŁ

- Przede wszystkim okaże się, że w wielu miejscach brakuje lekarzy i w związku z tym dyrektorzy szpitali nie mają żadnej możliwości zwiększenia ich liczby na oddziałach. To jednak nie jest tylko problem Polski. Również w innych krajach UE mówi się nawet o kilkudziesięciotysięcznym niedoborze kadry medycznej. Dotyczy to szczególnie niektórych specjalności. Niewykluczone jest więc, że w przyszłości część państw Unii będzie dążyła do liberalizacji dyrektywy wprowadzającej 48-godzinny czas pracy. Ale przeprowadzenie takiej zmiany jest niezmiernie skomplikowane.

MAREK WÓJCIK

- W skali globalnej efektem tych zmian będzie podwyższenie płacy lekarzy oraz polepszenie jakości wykonywanych świadczeń zdrowotnych. Uważam również, że nowelizacja ustawy o ZOZ spowoduje racjonalizację systemu ochrony zdrowia. Problemem będzie sfinansowanie tych zmian. Organy założycielskie szpitali nie mają oczywiście środków na ich realizację, bo ustawodawca nie przewidział żadnych dodatkowych pieniędzy, które mogłyby zostać przekazane na ten cel. Moim zdaniem wprowadzenie nowych przepisów może kosztować szpitale ponad 1,75 mld zł. Środki, które w 2008 roku trafią do systemu ochrony zdrowia, na pewno nie pokryją kosztów wzrostu wynagrodzeń. Szacuję, że system lecznictwa odczuje negatywne skutki finansowe związane ze skróceniem czasu pracy lekarzy około 2011 roku. To może doprowadzić do takiej sytuacji jak np. w 2001 roku w związku z uchwaleniem tzw. ustawy 203.

DARIUSZ PUŁAWSKI

- Tworzy się nowa rzeczywistość, bo powstaje lekarski rynek pracy, coś co do tej pory było w sposób sztuczny blokowane. Obecnie nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jakie globalne skutki dla systemu przyniesienie zmiana prawa. Jedno jest pewne, skorzystają na niej lekarze. Pójdą do pracy tam, gdzie dostaną lepsze warunki i wyższe wynagrodzenie. Moim zdaniem, szpitale będą zmuszone do walki o pracowników. Konkurować ze sobą będą zarówno szpitale publiczne, jak i niepubliczne. Już teraz widać podkupywanie lekarzy przez prywatne placówki medyczne. Dotyczy to szczególnie niektórych, najbardziej deficytowych specjalności, np. anestezjologów. Oczywiście sektor publiczny ma pewną przewagę nad rynkiem prywatnym - chociażby taką, że daje pracę, która spełnia wyższe aspiracje zawodowe lekarzy. Jeżeli chodzi o stawki wynagrodzeń za godzinę pracy, to sądzę, że będą bardzo zróżnicowane - w zależności od specjalności, miejsca, gdzie położony jest szpital itp.

WIKTOR MASŁOWSKI

- Jednym ze skutków wprowadzenia nowych regulacji czasu pracy może być zmniejszenie liczby łóżek w szpitalach. Już czas najwyższy, żeby to zrobić, bo statystycznie na jedno łóżko w Polsce przypada zdecydowanie mniej lekarzy i pielęgniarek niż w innych krajach UE.

Nowe przepisy przyśpieszą również procesy przekształceniowe w szpitalach. Z czasem w szpitalach będzie zatrudnionych kilku lekarzy na etatach, a reszta będzie działać na zasadzie niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej. Mam jednak wciąż wątpliwości, czy takie postępowanie jest zgodne z obowiązującym prawem.

AGNIESZKA JESIOTR

- Sądzę , że jeżeli lekarze będą zarabiać godziwie, to nie będą szukać dodatkowego zatrudnienia. Z dużym jednak zdziwieniem czytałam uzasadnienie do nowelizacji ustawy o ZOZ, gdzie projektodawcy pisali, że zmiany co prawda spowodują wzrost kosztów pracy dla szpitali, ale właściwie to nie trzeba się tego obawiać, bo lekarze będą zainteresowani pracą powyżej 48 godzin tygodniowo. Tylko w ten sposób mogą więcej zarobić. I to jest problem, że z jednej strony ustawodawca chce reorganizować czas pracy, a z drugiej mówi, że nie ma co się martwić, bo tak naprawdę to nic się nie zmieni.

Dyskusję prowadziła DOMINIKA SIKORA