statystyki

Uczelnie wojskowe powinny kształcić więcej osób

autor: Artur Radwan29.02.2016, 07:55; Aktualizacja: 29.02.2016, 08:42
Uczelnie wojskowe przyznają, że mogłyby zwiększyć liczbę przyjmowanych studentów.

Uczelnie wojskowe przyznają, że mogłyby zwiększyć liczbę przyjmowanych studentów.źródło: ShutterStock

W nowym roku akademickim uczelnie wojskowe przyjmą tylko 534 kandydatów na żołnierzy zawodowych. Limit w porównaniu do ubiegłorocznej rekrutacji wzrośnie zaledwie o 12 miejsc.

reklama


reklama


Takie m.in. rozwiązania wprowadza projekt rozporządzenia ministra obrony narodowej z 21 listopada 2014 r. w sprawie limitów miejsc na kierunki studiów dla kandydatów na żołnierzy zawodowych w poszczególnych uczelniach wojskowych, który trafił już do uzgodnień międzyresortowych. Najwięcej miejsc przewidzianych jest w Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie (280), Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu (150), Wyższej Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie (74) i Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni (30).

Eksperci są zaskoczeni tak małym limitem, tym bardziej że MON zapowiada zwiększenie liczby żołnierzy zawodowych. – Aby przy obecnej wielkości armii zawodowej dochodziło do płynnej rotacji kadr, już teraz co roku powinno przybywać 800 oficerów. Skoro MON planuje zwiększenie liczby żołnierzy zawodowych ze 100 tys. do nawet 150 tys., to logika nakazuje, aby wcześniej przygotować kadrę oficerską. Naturalnym kierunkiem powinno być znaczące zwiększenie miejsc na uczelniach wojskowych – przekonuje prof. gen. Stanisław Koziej, były wiceminister obrony narodowej i były szef bezpieczeństwa narodowego. – Oczywiście zawsze można będzie wysłać żołnierzy mających ukończone studia cywilne służących w armii na półroczny kurs podoficerski. Jednak takie rozwiązanie nie pozwoli na rzetelne przygotowanie przyszłych pułkowników i generałów – podkreśla prof. gen. Stanisław Koziej.


Pozostało jeszcze 49% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

  • Wena(2016-03-01 07:00) Odpowiedz 00

    Przecież WYKSZTAŁCENI Oficerowie wiedzieli by więcej od MINISTRA I Przestali by go słuchać. Więc po co mieć wykształconych ludzi ? Ciemnotą łatwiej kierować.

  • proposal(2016-03-01 00:36) Odpowiedz 00

    Trzeba uczyć ludzi obchodzenia się z bronią - to jest podstawa. Na początek powinno się wspierać air-softy. Repliki broni, dzięki którym młodzi ludzi mogą mieć pierwszy, w miarę bezpieczny kontakt z bronią. Dzięki czemu nabywają nawyków obchodzenia się z bronią i podstawowej obsługi. Taka broń powinna być udostępniana, a wręcz promowana przez państwo. Repliki powinny mieć możliwość załadowania takiej samej ilości kulek ile kul mają prawdziwe odpowiedniki - żeby wyrabiać nawyk liczenia strzałów, umiejętność szybkiej zamiany magazynków. W przyrodzie walki uczy się przez zabawę. Nie ma powodu dla którego nie stosować tego co sprawdzone.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane