"Więcej pieniędzy dla młodych naukowców"

autor: Urszula Mirowska-Łoskot29.09.2010, 03:00

KINGA KUROWSKA - Obecnie tylko 40 proc. doktorantów korzysta ze stypendiów. Dlatego proponujemy zmianę, żeby każda uczelnia musiała przyznawać taką pomoc co najmniej połowie z nich. Obecnie najniższe stypendium doktoranckie wynosi 1044 zł

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Komentarze (3)

  • malgorzata.academicus(2010-09-29 09:56) Zgłoś naruszenie 00

    Finansowanie "masowe" doktorantow przez system stypendiow uwazam za calkowicie bledne i w konsekwencji paradoksalnie DALEJ obnizajace poziom polskich doktoratow.
    Stypendia doktoranckie winny byc albo stypendiami socjalnymi (traktujac doktorantow tak samo jak studentow) albo stypendiami rozdzielanymi w drodze konkursowej, ale centralnie a nie na uczelniach, z ktorych kazda ma inny poziom i system przydzialu pieniedzy.

    W wiekszosci dziedzin nie ma sukcesu naukowego bez pracy w zespole badawczym. Nalezy dazyc do sytuacji gdy doktoranci beda pelnoprawnymi czlonkami grup badawczych, zatrudnionymi w drodze ogolnopolskiego konkursowego naboru w ramach konkretnych grantow badawczych. To powinien byc glowny strumien finansowania doktorantow.

    Korzysci sa olbrzymie:
    1. Skoro promotor otrzyma grant w drodze konkuroswej to jest duzo wieksze prawdopodobienstwo, ze doktorant bedzie pracowal nad tematem, ktory nie zostal wymyslony z sufitu przez kogos kto w dodatku moze miec male pojecie o "the state of the art" w dziedzinie;
    2. Doktorant jest pelnoprawnym pracownikiem z pelnymi swiadczeniami i okres ten liczy mu sie do stazu pracy;
    3. Najwazniejsze - jest pelnoprawnym czlonkiem zespolu badawczego i w nim nabiera doswiadczenia.
    4. kierownik grantu podejmuje duzo bardziej swiadoma i merytoryczna decyzje o doborze doktoranta oplacanego z JEGO funduszy, z ktorych bedzie osobiscie rozliczany niz czlonek komisji uczelnianej nie ponoszacy za decyzje zadnych konsekwencji, a ktory moze sie kierowac takimi niemerytorycznymi kryteriami jak nepotyzm czy uklady kolezenskie z kolega promotorem.

    A reszta doktorantow?
    Wystarczy popatrzec na "skutecznosc" studiow doktoranckich. Nie wierze, ze jest ona wynikiem glownie braku stypendium "odpowiedniej" wysokosci. Przyczyny sa bardziej zlozone i jest to tez wypadkowa pozycji nauki w rankingach swiatowych. Placic z kieszeni podatnika pieniadze wielu doktorantom stypendia (w sumie i tak glodowe w stosunku do ofert na rynku pracy dla najleoszych absolwentow) po to by kilka lat pozniej pojechali na zmywak jeszcze bardziej rozczarowani to zwykla rozrzutnosc, na ktora nas nie stac.

    Do tego na dzisiaj brakuje jakichkolwiek perspektyw dalszej kariery naukowej - cigale nie mamy nowym doktorom praktycznie nic do zaoferowania poza sciezka chowu wsobnego, ze szczegolna preferencja dla postaw BMW. W mentalnosci profesury najczestsza jest postawa: "wyksztalcilem SOBIE doktoranta"

    Odpowiedz
  • Mummy(2010-10-13 00:15) Zgłoś naruszenie 00

    Januszu, nie masz pojęcia, co robi KRD dla doktorantów, a wyrokujesz.

    Odpowiedz
  • janusz.accademicus(2010-10-07 21:58) Zgłoś naruszenie 00

    Wydaje mi sie Malgorzato, ze nie zetknęłaś się osobiście ze studiami doktoranckimi. Gdyby tak było Twoja opinia byłaby nieco inna. Część Twoich postulatow jest nawet i sluszna, ale niektóre spostrzeżenia niestety chybione.

    Natomiast co do wywiadu. Wynika z niego, że obecnie będzie raj dla doktorantów w Polsce. Wręcz będą potykali się o pieniądze, a wszystkie instytucje wokoł będą im na siłe do kieszeni czeki wpychać.
    A problemów cała ta reprezentacja doktorantów nie widzi. No chyba, ze to KRD jest zbrojnym ramieniem ministerstwa.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane