Rektorzy przegłosowali własną strategię rozwoju szkolnictwa wyższego. Nie chcą tej przygotowanej przez panią. I jest kłopot.

Nie jestem autorem żadnej z tych strategii. Kiedy objęłam urząd ministra, zdziwiło mnie, że od 1989 roku polskie szkolnictwo wyższe nie doczekało się długofalowej strategii działania. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego ogłosiło więc przetarg, który wygrało konsorcjum firmy Ernst & Young i Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Na wieść o tym środowisko rektorów podjęło się prac nad własną strategią. I tak jedną decyzją uzyskałam aż dwa projekty strategii. Cieszy mnie, iż rektorzy zgodzili się z diagnozą i koniecznością podejmowania zmian.

Pani akceptuje to, co zawiera strategia rektorów?

Wiele elementów strategii środowiskowej jest zbieżnych z tymi, które przewiduje strategia ekspercka. Część z nich jest zawarta w nowelizacji ustawy. To konkurencja uczelni między sobą oparta na jakości badań i kształcenia, a nie liczbie studentów. To także ściślejsze powiązanie uczelni z otoczeniem społeczno-gospodarczym, poprawa relacji student – uczelnia, a także nowy sposób definiowania programów studiów poprzez efekty kształcenia – zgodnie z deklaracją bolońską.

Na pewno najbardziej podoba się pani pomysł rektorów, aby ministerstwo zrzekło się kontroli nad finansowaniem wyższego szkolnictwa i scedowało to zadanie na niezależną instytucję?

Przekazanie ogromnych kompetencji w zakresie dystrybucji środków dwóm niezależnym agencjom płatniczym dowodzi tego, że idea decentralizacji jest mi ogromnie bliska. W przypadku szkolnictwa wyższego również zależy mi na tym, aby wprowadzić jak najwięcej mechanizmów otwartej konkurencji, także w zdobywaniu środków. Zaproponowana przez autorów strategii rektorskiej koncepcja finansowania uczelni przez powołaną do tego celu instytucję może być dobrym krokiem, ale nie znamy jeszcze konkretnych zasad działania takiej instytucji. Może powstać obawa, że brak jednoznacznych, obiektywnych kryteriów wprowadzi zbyt duże pole do uznaniowości. Finansowanie powinno być oparte na transparentnych zasadach.

Studenci nie będą płacić za studia?

Nie planujemy wprowadzenia współodpłatności za studia, jaką proponują rektorzy w swojej strategii. Chcę, by studia stacjonarne na uczelniach publicznych jako realizacja ważnego celu publicznego pozostawały bezpłatne. Młodzi, utalentowani ludzie są największym dobrem narodowym. Finansowanie ich studiów to jest inwestycja państwa w przyszłość.