Ale to chyba nie jedyne problemy wśród kobiet w wojsku?

Problemy mają też małżeństwa wojskowe, gdzie zdarza się, że każde z nich służy w różnych garnizonach. Staramy się pomóc w takich przypadkach, ale tu jest potrzebne lepsze rozwiązanie. MON już wprowadziło taki przepis, w którym małżeństwa wojskowe na pierwsze stanowisko służbowe w miarę możliwości są wyznaczane w obrębie jednego garnizonu lub jednostki. Często też jest tak, że jedno otrzyma awans i przeniesienie służbowe, a drugie nie i wtedy zaczynają się problemy. Niestety wojsko nie może ich prowadzić za rękę. Jeśli decydują się na małżeństwo to muszą się liczyć z pewnymi również i niedogodnościami. Wojsko może pomóc, ale nie może wszystkiego podawać na tacy. Żołnierz musi umieć sobie radzić w takich sytuacjach.

Czy interweniuje Pani do ministra lub innych instytucji w przypadku problemów dotyczących kobiet?

Nie było potrzeby interweniowania u Ministra czy też w innych instytucjach. Zgłaszane są prośby czy też wnioski związane ze zmianą garnizonu, ale to leży w kompetencji organów kadrowych. O bieżących problemach mojej działalności składam meldunki Sekretarzowi Stanu ds. Społecznych i Profesjonalizacji.

Funkcje pełnomocnika pełni pani ponad pół roku. Czy w tym czasie wystąpiła pani z jakimiś inicjatywami do Ministra Obrony Narodowej, które mogłyby ułatwić kobietom służbę w armii?

Występowałam w sprawie zmian rozporządzenia Ministra Obrony Narodowej w sprawie urlopów żołnierzy zawodowych umożliwiających udzielenie żołnierzowi zwolnienia z pełnienia obowiązków służbowych z tytułu konieczności sprawowania opieki nad najbliższym członkiem rodziny – kiedy jest to małe dziecko, chore dziecko wymagające opieki rodzica. Ostatnio wystąpiłam z inicjatywą wprowadzenia w resorcie urlopów ojcowskich. Moje wystąpienia dotyczą nie tylko kobiet, ale także mężczyzn jeśli np. dotyczą rodzicielstwa, które przecież jest rozumiane jako powinność wobec dziecka przez oboje rodziców. Podobnie jeśli rozwiązujemy jakieś kwestie dotyczące małżeństw wojskowych dotyczą one obydwu płci. Takimi sprawami są np. kwestie mieszkaniowe żołnierzy, którymi także byłam żywo zainteresowana przy pracach nad ustawą o zakwaterowaniu. W imieniu kobiet żołnierzy występowałam przy tworzeniu rozporządzenia Ministra Obrony Narodowej w sprawie przeprowadzenia sprawdzianu sprawności fizycznej żołnierzy zawodowych w celu optymalizacji warunków ich służby. Występowałam także w sprawie umundurowania kobiet- żołnierzy, na ich interwencje.

A jak jest w armii z dostępnością kobiet do awansu?

Zasady są takie same dla wszystkich żołnierzy, ale jeśli spotyka ją macierzyństwo to droga awansu się wydłuża. Co więcej jeśli kobieta pójdzie na urlop wychowawczy trwający dłużej niż rok trafia do rezerwy kadrowej. Z kolei trafienie tam nie daje gwarancji powrotu na to samo stanowisko. Wtedy organ kadrowy może nie znaleźć dla niej etatu. Kobiety w wojsku służą od 20 lat, nie mamy jeszcze żadnej w stopniu generalskim, ale myślę, że to kwestia czasu.