Chce pan powiedzieć, że nie dość, że nie należy – jak chciałaby PO czy jej bardziej liberalna część – likwidować KRUS, to jeszcze powszechny system emerytalny należałoby zreformować na wzór rozwiązań KRUS-owskich?

Dokładnie. To rozwiązania o wiele bardziej nowoczesne i efektywne. W dodatku bardziej liberalne – bo zakładające, że zabezpieczenie ponadstandardowe powstaje w oparciu o wolność gospodarczą obywatela. W tym kontekście dziwią mnie bardzo wypowiedzi niektórych bardzo prorynkowych zwolenników OFE dotyczące ewentualnych wypłat z kont emerytalnych. Według nich miałoby to być niezwykle niebezpieczne, bo emeryci mogliby przeznaczyć tę wypłatę na konsumpcję. Nie pojmuję, jak można stawiać taką tezę. Trzeba odrobinę wiary w ludzi mieć.

Niemniej tak sławiony przez pana KRUS wymaga dopłat z budżetu. To naprawdę takie efektywne rozwiązanie?

Przecież do ZUS też dopłacamy i to w przeliczeniu na jednego emeryta więcej niż do KRUS. Gdybyśmy mieli system podobny do szwedzkiego czy kanadyjskiego, oparty na prostej zryczałtowanej składce, te tysiące ludzi mogłyby się zająć jakąś bardziej efektywną pracą – z korzyścią dla gospodarki i budżetu oczywiście.

Przedstawia pan radykalną propozycję. Widzi pan szanse na jej realizację?

Nie wiem, czy to tak radykalne rozwiązanie. Jeśli spojrzymy na Kanadę, Szwecję i na tamtejszy poziom życia, to chyba atrakcyjna perspektywa?

Ale to jest Polska. A w Polsce, mówiąc o „u-KRUS-owieniu” całego systemu emerytalnego, idzie pan na zderzenie czołowe z koalicjantem.

Niezupełnie. Dajemy po prostu temat do dyskusji na serio. Nie poprzestajemy na demagogii i populizmie, stwierdzając, że wszystkiemu winien jest KRUS, tylko przedstawiamy konkretną propozycję. Nie możemy dać się zwieść kilku gościom, którzy dobrze żyją sobie z obecnego systemu kapitałowego i na których cały kraj musi pracować.