Gdzie w takim razie są źle wydawane pieniądze?

Chociażby środki, które powinny trafiać na leczenie pacjentów, dyrektorzy szpitali muszą teraz przeznaczać na podwyżki dla personelu medycznego. Zgodnie bowiem z obowiązującymi przepisami, jeżeli w ciągu roku szpital dostaje dodatkowe środki z NFZ, to 40 proc. z tej sumy musi być przeznaczone na podwyżki.

Rząd przygotował projekt ustawy, który ma zmienić ten przepis, ale PSL zablokowało sejmowe prace nad nim?

Ale zgodnie z ostatnią deklaracją naszego koalicjanta nie będzie już ich blokować.

Pieniędzy nie brakuje, ale NFZ już obciął o 450 mln zł wydatki na tegoroczną refundację leków.

Nie obciął, tylko przesunął z refundacji na lecznictwo szpitalne.

Tyle że te pieniądze to oszczędności, które dopiero mają przynieść projektowane zmiany w ustawie refundacyjnej?

Tak, bo zakładam, że ta ustawa wejdzie w życie w tym roku.

Równie dobrze może być inaczej. Przecież ten projekt nie został jeszcze nawet przesłany do konsultacji społecznych.

Ale w ciągu najbliższych dni zostanie zaakceptowany przez kierownictwo i skierowany do zewnętrznych konsultacji. Ustawa refundacyjna będzie przełomem. Przede wszystkim uporządkuje ceny leków.

Te są często tak zaporowe, że wiele osób, szczególnie starszych, rezygnuje z kupna leków.

Bo firmy farmaceutyczne zawsze zawyżają ceny i dlatego walka z nimi będzie trudna. Podam przykład: kiedy na liście leków refundowanych była iwabradyna (lek na serce), kosztowała 200 zł. Kiedy ją wycięliśmy z listy, nagle się okazało się, że firma obniżyła cenę o dwie trzecie i nadal opłaca się ją sprzedawać.