● Jak wynagradzać pracownika socjalnego?

– Ich pensje, jako pracowników samorządowych, nie powinny odbiegać od innych samorządowców. Powinna się też z tym wiązać możliwość awansu w zawodzie. Rozpoczynając pracę, pracownik socjalny ze średnim przygotowaniem kończy studia, robi specjalizację, zdobywa staż w zawodzie, ma osiągnięcia, awansuje na wyższe stanowiska, ale i awansuje w taryfikatorze płac. Dziś problemem jest to, że w taryfikatorze płac jest bardzo krótka droga awansu, a przecież awans nie musi się wiązać tylko ze zmianą stanowiska, ale może też ze wzrostem wynagrodzenia.

● Część ekspertów postuluje zmiany w ustawie o pomocy społecznej. Czy zmiany są konieczne?

– Tak. Powinna być przygotowana nowa ustawa o pomocy społecznej uwzględniająca nowe problemy, które pojawiły się w ciągu ostatnich 20 lat. Chcę zwrócić uwagę, że ustawa w obecnym kształcie nie działa dobrze, ale nie dlatego, że są złe przepisy, ale dlatego że nie są one realizowane. Trzeba się przyjrzeć, dlaczego tak się dzieje, i co można zmienić przy realizacji tej ustawy. Po pierwsze, brakuje ludzi. Ustawa mówi, że jest jeden pracownik socjalny na 2 tys. mieszkańców, ale czasem jest to nawet 4 lub 6 tys. osób. Ustawa mówi o partnerstwie z organizacjami pozarządowymi i jest cały szereg obszarów, które można zlecić tym organizacjom, a tak się nie dzieje. Ustawa mówi też o kooperacji między różnymi instytucjami na poziomie samorządu i to często też pusty zapis.

● Takiej współpracy teraz nie ma?

– Znam tylko nieliczne przypadki, gdzie jest współpraca między szkołą a ośrodkiem pomocy społecznej. Zastanówmy się, czy w szkole nauczyciel naprawdę nie widzi jako pierwszy, że coś się dzieje w rodzinie, że dziecko jest zaniedbane czy głodne. Przecież może zaalarmować pracownika socjalnego.

● Na co jeszcze trzeba by zwrócić uwagę w nowej ustawie?

– Przede wszystkim na działania profilaktyczne i wyposażenie pomocy społecznej w szerszy zasięg instrumentów. Takich, które wzmocnią kooperację z innymi instytucjami, które wymuszą wielorakie wsparcie rodziny, a nie ograniczą się do pomocy resortowej. Kolejna to uaktywnienie organizacji. Dlaczego grupa dobrych wychowawców z misją nie ma prowadzić domu dziecka? Musi być silniejszy nacisk na pracę socjalną. W większości przypadków praprzyczyną trudnych sytuacji jest bezradność i potem przez nią albo dzięki niej pojawia się bezrobocie i alkoholizm. Potrzebna jest pomoc, ale niekoniecznie pieniężna. I w ten sposób ponownie wracamy do pozycji pracownika socjalnego. Bardzo odstajemy pod tym względem od innych krajów UE.

● JOANNA STARĘGA-PIASEK

doktor, dyrektor Instytutu Rozwoju Służb Społecznych. W latach 1991–2001 poseł na Sejm RP. Była wiceministrem pracy i polityki społecznej zajmującym się pomocą społeczną