Od tego roku NFZ nie będzie otrzymywał pieniędzy od ubezpieczycieli. Czy jednak nie powinni oni w jakiś sposób pokrywać kosztów leczenia ofiar wypadków drogowych?

- Jestem zwolennikiem wprowadzenia dodatkowych ubezpieczeń wypadkowych. Według mnie leczenie ofiar wypadków drogowych mogłoby być wyłączone z finansowania przez NFZ, a szpitale wystawiałyby faktury za leczenie pacjentów bezpośrednio ubezpieczycielom. Takie rozwiązanie wymaga jednak przygotowania nowej ustawy. Mam jednak wątpliwości, czy zaakceptowałby je prezydent. Obawiam się, że raczej nie.

W jaki sposób NFZ zamierza ograniczać negatywne skutki kryzysu finansowego?

- Przede wszystkim chcemy wykorzystać te rezerwy finansowe, które wygospodarowaliśmy w ubiegłym roku. Mając na względzie kiepskie prognozy gospodarcze, celowo nie uruchomiałem pod koniec roku kolejnych dodatkowych środków, które zyskaliśmy dzięki lepszej od zakładanej ściągalności składki zdrowotnej. W 2009 roku pieniądze te pozwolą zniwelować skutki kryzysu finansowego i utrzymać finansowanie szpitali co najmniej na poziomie 2008 roku.

A ewentualne zaciągnięcie kredytu?

- Budżet państwa chyba nie byłby w stanie udzielić kredytu Funduszowi. Minister finansów ma też kłopoty ze spływem środków do budżetu państwa. Proszę pamiętać, że roczny budżet NFZ wynosi ponad 54 mld zł. Zatem gdybyśmy chcieli zaciągnąć kredyt, to on nie byłby liczony w milionach, tylko w miliardach. Taka operacja mogłaby skutecznie zachwiać budżetem państwa.

Nie wykluczam, że w sytuacji, w której doszłoby do bardzo gwałtownego spadku dochodów NFZ, będziemy zastanawiać się nad taką możliwością, ale podchodzimy do tej kwestii z dużą ostrożnością.

Czy korekta planu finansowego na ten rok nie spowoduje negatywnych skutków dla placówek medycznych?

- Nie. Szpitale powinny jednak przygotować się na sytuację, w której realizują umowy zgodnie z planem, bez dodatkowych środków finansowych uruchamianych przez cały rok przez NFZ.

W trzech województwach szpitale wciąż nie podpisały na ten rok umów z NFZ. To jest normalne?

- To zjawisko jest niepokojące. W tych województwach zostały już ogłoszone nowe postępowania konkursowe i sytuacja wkrótce zostanie ustabilizowana. W Wielkopolsce, na Dolnym Śląsku i na Śląsku świadczeniodawcy mieli podpisane umowy wieloletnie. Dzięki temu nie musieli przystępować do procedury konkursowej przez kilka ostatnich lat. Z tego powodu nie śledzili na bieżąco zmieniających się warunków, jakie muszą spełniać, żeby podpisać umowy z NFZ. Dlatego oferty, które złożyli do swoich oddziałów na ten rok, zawierały tyle błędów formalnych, że podpisanie umów było niemożliwe.

Wielu świadczeniodawców jest wyraźnie zaskoczonych warunkami dyktowanymi przez NFZ?

- Fundusz nie może przyjąć ofert zawierających rażące błędy. Nie możemy podpisać kontraktu z pracownią endoskopową, która nie dysponuje endoskopem, czy z poradnią kardiologiczną, w której nie pracuje specjalista kardiolog. To podważa sens istnienia takich placówek.