Sąd I instancji nakazał firmie wypłacenie wyrównania diety do 45 euro za dobę i wynagrodzenia według stawek przewidzianych dla pracy we Francji. Od tego wyroku firma wniosła apelację, ale sąd II instancji podzielił argumentację sądu I instancji. Firma wniosła więc skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego.

– Pracownik miał określone w umowie, że jego miejscem pracy jest siedziba firmy, ale też dopuszczała możliwość pracy we Francji – mówi Małgorzata Brzóska, radca prawny, pełnomocnik firmy.

Dodaje, że pracownik nie otrzymywał druków delegacji służbowych i dlatego w tej sprawie można mówić o oddelegowaniu do pracy za granicą, a nie świadczeniem pracy w trakcie podróży służbowej.

SN na wczorajszym posiedzeniu uznał, że każde inne miejsce wykonywania pracy poza tym, które określa umowa o pracę, nie może być traktowane jak stałe.

– Dopuszczalna jest możliwość świadczenia pracy na terenie kilku państw wyłącznie przez pracowników mobilnych, np. kierowców, a pracownik z firmy w Gliwicach do takich nie należy – mówi sędzia sprawozdawca Zbigniew Myszka.

Podkreślił, że firma mogła na podstawie art. 775 par. 4 kodeksu pracy określić w umowie niższą dietę niż 45 euro, ale skoro tego nie zrobiła, to trzeba stosować zasady ogólne.

– Wynagrodzenie za pracę wykonaną za granicą, w tym też za nadgodziny, przysługuje według stawek przewidzianych dla miejsca jej wykonywania – mówi Zbigniew Myszka.

SN oddalił skargę kasacyjną firmy.

(Sygn. akt I PK 157/09)