Stępień: Kompletnie nieskuteczna walka z tytułem profesora

autor: Jerzy Stępień26.04.2011, 03:00

Od dwudziestu już z górą lat walczę, jak mogę, z tytułowaniem mnie profesorem. Niestety, bez skutku. Nawet moi koledzy z uczelni, w której wykładam i prowadzę konwersatoria, często się zapominają i przypisują mi tytuł, którego nie posiadam.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Komentarze (3)

  • ala(2011-04-26 16:27) Zgłoś naruszenie 00

    czy ma rozumiec ze nad tytul profesora zwyczajnego przedklada Pan tytul profesora nadzwyczajnago. innych przeciez w naszym PRL-u nie ma.

    Odpowiedz
  • Włościanin - posiadacz osady tabelowej nr 2(2011-04-26 11:59) Zgłoś naruszenie 00

    Te, Stempień!
    Brodę macie, łokulary na nosie też, to i nie dziwota, że na was "profesor" wołają! Ale nie bujta się Panie Profesorze. Inflacja tytułów naukowych / zawodowych w Najjaśniejszej galopuje. Dzisiejszy magister ma wartość przedwojennego "maturzysty" (choć biorąc pod uwagę poziom wykształcenia klasycznego przedwojennych licealistów, należałoby uściślić, że chodzi o porównanie z małą maturą), prace doktorskie robi się obecnie (przynajmniej w świecie prawniczym) w 90 % przypadków tylko dla CV, adwokatem może zostać niemowa wyćwiczony w zaznaczaniu kwadracików w testach, a notariuszem dysklektyk (lud wywalczył ostatnio by egzaminy zdawać na komputerach, co by renki ot pisania bulu nie czóły). Niedługo więc i w Profesorów w Polszcze będzie jak mrówków. A wszystko to dla dobra konkurencji i konsumentów. Żeby było taniej. Bo przecież taniość jest w życiu najważniejsza.
    PS
    Czerpiąc tak owocnie ze swojej wiedzy historyczno-prawnej daje Pan dowód, że by być prawdziwym prawnikiem trzeba znać i rozumieć historię prawa. Poznanie historii instytucji prawnych, podobnie jak badania prawno-porównawcze to najpewniejsza droga do poszerzenia horyzontów myślowych prawników.

    Odpowiedz
  • EdwardPierwszy(2011-07-03 16:28) Zgłoś naruszenie 00

    Brawo! Nareszcie ktos to nazwal po imieniu.

    Trzeba tu rowniez wspomniec, ze nadawanie tytulu profesora to przeciez tyko taka pol-nobilitacja, bo jest co prawda dozywotnia ale nie jest dziedziczna! Jestem peweien, ze niektorzy z tej "klasy spolecznej" juz pracuja nad tym jak tu uzyskac dziedziczenie tych tytulow przez ich dzieci, a moze i wnuki.

    Ale zarty na bok. Profesor polski wizytujacy jakies prestizowe, a nieakademickie osrodki naukowe w Stanach Zjednoczonych, naraza sie najwyzej na smiesznosc tytulujac tamtejszych badaczy profesorami. To nic, ze jest "profesorem". Jesli nie reprezentuje jakiegos przyzwoitego poziomu naukowego, to przeciez i tak nie bedzie powaznie traktowany przez tamtejszych "tylko doktorow".

    Statystyki sa dla nas bardzo zalosne i niestety polscy profesorowie wypadaja w nich na ogol blado. Moze warto by sie ockneli i oderwali od tradycji umozliwiajacej im trzymanie sie klamki u drzwi rzadzacych, a zrobili cos dla nauki? Przeciez te procedury potrzebne do zgromadzenia odpowiedniej dokumentacji dla przygotowania wniosku, czas recenzentow, itp. sa bardzo pracochlonne, a takze w sumie niezwykle kosztowne! Ilez to pochlania energii! Jakie srodki materialne sa w to zaangazowane. I jak to odrywa od pracy naukowej!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane