Mimo oblania egzaminu poprawkowego mają być przepchnięci niedouczeni lub niezdolni uczniowie. Wszystko dlatego, że ministerstwo idzie na ilość, a nie na jakość.

Resort zrobi wszystko, żebyś skończył liceum. Bo im więcej osób je skończy, tym więcej będzie zdawało maturę. A potem szło na studia. Jaki będzie poziom przyszłych studentów – to nie ma znaczenia. Najważniejsze, żeby byli. Jak twierdzą profesorowie uniwersyteccy, poziom kolejnych roczników absolwentów jest coraz niższy. Egzamin dojrzałości niewiele wymaga od uczniów. Co roku jest dopasowywany do ich umiejętności i wiedzy. Im są gorsi, tym niższy poziom egzaminu. A zdawalność podobna.

Teraz do spadającego prestiżu matury dołącza kolejna furtka dla mniej zdolnych uczniów – brak bata w postaci niezdania do następnej klasy. A produkcja miernych absolwentów rośnie.