Niektóre z nich zatrudniają dwukrotnie więcej osób, niż zwolniły. Od nowego roku dyrektorzy generalni sami będą decydować, czy zwiększać zatrudnienie, czy zwalniać część pracowników i lepiej płacić pozostałym, którzy dobrze i efektywnie wykonują swoje zadania. Nie zanosi się jednak na masowe zwolnienia, administracja, nawet ta na najwyższym szczeblu, nie lubi rewolucji. Dlatego urzędnicy będą się nadal dzielić na dobrze wykwalifikowanych, którzy są zaangażowani w swoją pracę, i tych, którzy odliczają minuty do zamknięcia urzędu.