Sęk w tym, że podejmujący te decyzje nie kalkulują, kto za nie zapłaci. A spadnie to głównie na nasze dzieci i wnuki. To one będą musiały finansować przeważnie nienależne przywileje. Problem, oprócz wątpliwości moralnych życia na cudzy koszt, polega też na tym, czy będą chciały to robić. Moim zdaniem nie. Wyjściem będzie albo wyjazd za granicę, gdzie państwo będzie mniej pazerne, albo odebranie przywilejów. To właśnie dlatego trzymam kciuki za rząd (choć wątpliwości mam coraz więcej), żeby tym razem się udało.