« Powrót do artykułu

Mleczko: Prezenteizm, czyli groźny wirus na rynku pracy

Kto z   nas nie był choć raz narażony na krępujące towarzystwo zakatarzonej koleżanki lub zasmarkanego kolegi z   pracy, rozsiewających wokół siebie pajęczynę chusteczek higienicznych, zamiast pójść do lekarza i   wziąć zwolnienie z   pracy? Kto z   nas nie był choć raz tą koleżanką lub tym kolegą kichającym na otoczenie?

choroba

żródło: ShutterStock

Badania wpływu nieefektywnej obecności w pracy na gospodarkę Australii wykazały, że jej koszt w latach 2005–2006 wyniósł 25,7 mld dolarów, co stanowiło prawie czterokrotność kosztów absencji chorobowej.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (1)

  • gerel(2016-12-19 08:12) Zgłoś naruszenie 50

    Na katarek lekarze nie chcą wystawiać zwolnień, do tego często pójście do lekarza kosztuje mnóstwo zdrowia. Dlatego na L4 chodzą bardziej chorzy oraz ci co mają lepszy dostęp do lekarza, np znajomego, mniejsza miejscowość itp. Przykład stan podgorączkowy, kaszel, katar, bóle mięśni, lekarz daje leki typ gripex a o zwolnieniu nie ma mowy. Urlop mam brać?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!