Nieprawidłowe wskazanie osób uprawnionych do części urlopu macierzyńskiego i zwolnienia na opiekę nad dzieckiem, to przykładowe nieścisłości, jakie zawiera poradnik dla rodziców udostępniony wczoraj na stronie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Z informacji „Urlopy dla rodziców: jak i kiedy z nich skorzystać” wynika np. że „jeśli matka przebywa w szpitalu, część jej urlopu macierzyńskiego może wykorzystać ojciec, dziadkowie albo rodzeństwo dziecka – jeśli są pracownikami”.
Tymczasem zgodnie z przepisami, w takim przypadku matkę może zastąpić także inny członek najbliższej rodziny, który może zająć się niemowlęciem (przepisy nie przesądzają, że mogą to być tylko dziadkowie albo rodzeństwo). Błędy dotyczą także np. zakresu ochrony przed zwolnieniem, jaka przysługuje rodzicom korzystającym z urlopów. Według ministerialnej informacji „jeśli przebywasz na jednym z urlopów rodzicielskich, pracodawca nie może cię zwolnić (nie może dać ci wypowiedzenia ani rozwiązać z tobą umowy). Wyjątkiem jest jeżeli firma ogłosi upadłość lub likwidację miejsca pracy”. Jednak zgodnie z k.p., firma może rozwiązać umowę w okresie urlopu macierzyńskiego lub rodzicielskiego, jeśli zajdą przyczyny uzasadniające zwolnienie dyscyplinarne z winy pracownicy i reprezentujący ją związek zawodowy wyrazi na to zgodę. Co istotne, wyjątkiem uzasadniającym rozstanie się z pracownikiem nie jest też „likwidacja miejsca pracy” zatrudnionego (co sugeruje, że wystarczy zlikwidować stanowisko pracy rodzica przebywającego na urlopie, aby móc go zwolnić), lecz likwidacja firmy (zakończenie działalności przez pracodawcę).
Kolejne nieścisłości dotyczą 2 dni wolnych od pracy w roku kalendarzowym na opiekę nad dzieckiem do lat 14. Wbrew nazwie użytej w resortowej informacji nie jest to „urlop na opiekę nad dzieckiem” lecz zwolnienie od pracy z zachowaniem prawa do wynagrodzenia. Co ważne, uprawnienie takie nie przysługuje wyłącznie mężczyznom („ojcu przysługują 2 dni w każdym roku kalendarzowym na opiekę nad dzieckiem”). Może je wykorzystać także matka dziecka.
Reklama
Tego typu nieścisłości mogą wprowadzać w błąd zarówno firmy, jak i pracowników.
– Ci ostatni w kwestii uprawnień rodzicielskich najczęściej polegają na opinii zatrudniającego. A pracodawcy prowadzący małe firmy nie posiadają szczegółowej wiedzy na ten temat – tłumaczy Anna Pietruszka-Dróżdż z Fundacji MaMa.
Podkreśla, że uszczegółowienie i rozbudowanie przepisów dotyczących praw rodziców paradoksalnie przyczyniło się do tego, że coraz trudniej stosuje się je w praktyce.
– Warto pomyśleć o kampanii informacyjnej dla zatrudniających, aby mieli dostęp do aktualnego i zgodnego z prawem stanu prawnego w omawianym zakresie – dodaje.