Akta osób, które rozpoczęły pracę w 1999 r. i później, firmy będą przechowywały tylko przez 10 lat. Archiwa pozostałych nadal trzeba będzie chronić przez pół wieku.
Rewolucję w sposobie przechowywania dokumentacji pracowniczej rząd zaplanował na 2018 rok. Pierwotnie obiecywano, że firmy będą miały obowiązek przechowywania akt osobowych tylko przez dekadę, licząc od dnia zwolnienia pracownika. Jak jednak dowiedział się DGP, ten krótszy okres będzie dotyczył wyłącznie osób, które zaczęły pracę po 31 grudnia 1998 r. Wystarczy, że ktoś rozpoczął karierę zawodową kilka dni wcześniej, a jego dokumentacja będzie podlegać ochronie przez 50 lat.
Taki podział nie podoba się przedsiębiorcom. Bo w praktyce oznacza, że w jednej firmie będą obowiązywać dwa różne systemy przechowywania akt pracowniczych. – To doprowadzi do totalnego bałaganu – twierdzi Dorota Wolicka, wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. I przypomina, że obecnie pracodawcy nie muszą się przejmować tym, od kiedy pracuje ich podwładny. Przyjmując pracownika, interesują się jego kwalifikacjami. – Teraz będziemy mieli do czynienia z absurdalnymi sytuacjami, gdy rozmowa o pracę będzie się zaczynać od pytania o dokładną datę rozpoczęcia kariery zawodowej – uważa.