Z roku na rok lawinowo rośnie liczba cudzoziemców pracujących w Polsce. W związku z coraz większym ich napływem zwiększa się też skala ich nielegalnego zatrudnienia. Jak duża ona jest – trudno oszacować.
Pewne wyobrażenie dają nam jednak dane statystyczne – wystarczy wskazać, że obcokrajowców zgłoszonych do ubezpieczeń społecznych jest kilkukrotnie mniej niż tych, którzy figurują w rejestrach oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcom. Oczywiście część z nich może pracować na podstawie umowy o dzieło, od której składki do ZUS nie są odprowadzane (przy czym często zastosowanie tej umowy jest nieuprawnione), jednak wielu z nich może też pracować nielegalnie, a oświadczenie jest tylko próbą zamaskowania tego stanu rzeczy. Dlatego też Państwowa Inspekcja Pracy rekomenduje m.in. przyjęcie wieloletniego programu walki z pracą na czarno oraz stworzenie odrębnej ustawy o zwalczaniu pracy niezadeklarowanej, która wprowadziłaby nowe, skuteczniejsze metody walki z tym zjawiskiem.
PIP zwraca też uwagę, że nielegalna praca skutkuje zaniżeniem dochodów państwa z tytułu należnych składek ZUS i podatków. Argument ten często przewija się też w debacie publicznej. Mało kto jednak zastanawia się głębiej nad tym, czy w wypadku cudzoziemców, którzy pracują w Polsce na czarno, np. bez wymaganego zezwolenia na pracę, wymienione daniny publiczne w ogóle mogą być pobierane. Szczególnie jaskrawy przykład to ten z nielegalnym pobytem – skoro obcokrajowiec nie ma prawa u nas przebywać, to czy możemy mówić o nawiązaniu stosunku pracy, a co za tym idzie, powstaniu tytułu do ubezpieczeń społecznych i opodatkowania? Wreszcie należałoby być może pokusić się o pytanie – nieco na wyrost – czy praca nielegalna nie powinna być traktowana podobnie jak działalność przestępcza (np. czerpanie zysków z nierządu lub handel ludźmi)?