Od wielu lat dużym problemem polityki społecznej jest deficyt placówek opieki. Zarówno tych dla najstarszych, jak i dla najmłodszych Polaków. Tych prowadzonych przez samorządy jest po prostu zbyt mało w stosunku do potrzeb, a ich ograniczone budżety nie pozwalają im na uruchamianie nowych żłobków czy domów pomocy społecznej. Dlatego odpowiedzią na te braki jest stale wzrastająca liczba prywatnych placówek.
To dobrze, że powstają, bo bez dodatkowych żłobków młode matki nie mogłyby tak szybko wrócić do pracy. Z kolei osoby, które samodzielnie nie radzą sobie z pielęgnacją ciężko chorego rodzica lub innego członka rodziny, mogą dzięki domom seniora znaleźć dla niego profesjonalną opiekę.
Nie negując ważnej roli prywatnego sektora, nie można jednak zapominać, że jakość świadczonych przez część placówek usług pozostawia wiele do życzenia. Pokazują to bardzo wyraźnie kontrole, które są przeprowadzane przez gminy w żłobkach, a przez służby wojewody w domach opieki dla seniorów. Placówki nie zawsze przestrzegają narzuconych im standardów. Wciąż zdarzają się też sytuacje, że aby unikać nadzoru ze strony urzędników, działają nielegalnie, licząc na to, że nikt tego nie odkryje. Oczywiście tylko w skrajnych przypadkach dochodzi do rażąco poważnych nieprawidłowości, ale to one właśnie rzutują na funkcjonowanie pozostałych żłobków czy domów seniora. Niemniej ze względu na to, że dotykają one osoby najsłabsze – przecież maluchy w ogóle nie mogą upomnieć się o swoje prawa, a seniorzy ze względu na stan zdrowia też czasami są bezbronni – trzeba robić wszystko, żeby występowanie nieprawidłowości ograniczać.