Pieniądze z rządowego programu tysiące rodziców przeznaczają na letnie wyjazdy dla dzieci. Touroperatorzy liczą nawet na 15-proc. wzrost obrotów. W Polsce jest ok. 3,6 tys. biur podróży i pośredników turystycznych, z których – jak szacuje branża – jedna czwarta specjalizuje się w wyjazdach szkolnych. I właśnie oni mają powody do zadowolenia – notują 10–15-proc. wzrosty sprzedaży. Jak przekonują właściciele biur podróży, za wzrost odpowiada głównie rządowy program 500+.
Byłby on jeszcze większy, gdyby nie mniejszy niż przed rokiem popyt na zagraniczne obozy i kolonie, które odpowiadają za ok. 30 proc. rynku. Klienci w obawie przed terroryzmem rzadziej wybierają wycieczki poza krajem.
Touroperatorzy spodziewają się wysłać na obozy w Polsce i za granicę ok. 250 tys. dzieci. To blisko jedna czwarta wszystkich zorganizowanych wyjazdów – dzieci wyjeżdżają też np. z klubami sportowymi i harcerzami. – Wiele rodzin dostało dodatkowy zastrzyk gotówki. Mowa o programie 500+. Więcej osób stać na to, by wysłać dzieci na kolonie – mówi Mirosław Sikorski, prezes zarządu Almaturu, najstarszego biura podróży w kraju. Obserwację potwierdzają też inni rynkowi gracze. Rafał Rowiński z biura Sportiva uważa, że skutków programu jeszcze nie da się do końca oszacować. Jego zdaniem im bliżej wakacji, tym wyraźniej będzie widać, jak dużą rolę odgrywa on w ożywieniu rynku. – Niektóre rodziny dopiero teraz otrzymują świadczenia. Dopiero ruszą na zakupy – mówi. Jego biuro szacuje, że wyśle na zorganizowany wypoczynek około tysiąca dzieci. Kilka procent więcej niż przed rokiem. Podobnie jak FunClub, którego pracownicy mówią o 10-proc. wzroście.