Najbardziej prześwietlane będą rodziny już objęte opieką socjalną. Pozostałe – jak deklaruje większość gmin – w wyjątkowych sytuacjach. Choć w praktyce wystarczy donos od sąsiada.
Rodziny, które otrzymały świadczenie z rządowego programu i w związku z tym muszą się liczyć z możliwością kontroli, można właściwie podzielić na dwie grupy. Pierwsza to te, które już są klientami opieki społecznej lub mają kontakt z ośrodkiem pomocy. Gminy od jakiegoś czasu mają je na oku i potrafią przewidzieć, czy będą kłopoty z rzetelnym wydawaniem pieniędzy na dzieci. Druga grupa to rodziny bez żadnych społecznych dysfunkcji, niebędące na gminnym socjalu, nierzadko dobrze sytuowane (przy drugim dziecku nie ma znaczenia kryterium dochodowe programu 500 plus).
Pytane przez nas samorządy często sugerują, że to głównie rodziny z tej pierwszej grupy będą w sferze zainteresowania kontrolerów. – Nic takiego, jak planowe kontrole wydawania pieniędzy z programu nie będzie prowadzone. Incydentalne przypadki pojawią się pewnie w związku z rutynową działalnością pracowników socjalnych w rodzinach, które już obecnie znajdują się w kontakcie z nimi. Być może także w przypadku innych rodzin, jeśli otrzymamy sygnały o ich o nieprawidłowym funkcjonowaniu. W takich przypadkach będziemy przeprowadzali wywiady w miejscu zamieszkania – zapowiada Marek Scelina, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Kielcach.