Rodzice gubią się w dużej liczbie różnych form pomocy finansowej. Skomplikowane zasady przyznawania wielu z nich to problemy również dla urzędników.
Pomoc dla rodzin / Dziennik Gazeta Prawna
Od kilku dni samorządy przyjmują i rozpatrują wnioski o przyznanie świadczenia wychowawczego. 500 zł na dziecko dołącza właśnie do katalogu form wsparcia kierowanego do rodzin. Samorządy zwracają uwagę, że już obecnie jest on bardzo rozbudowany, a duża liczba świadczeń przyznawanych na różnych zasadach sprawia, że cały system pomocy finansowej staje się coraz mniej czytelny i wymaga uporządkowania. Dlatego czekają na zapowiadany przez resort rodziny i pracy jego przegląd. Na razie nie wiadomo jednak, czy któreś ze świadczeń będą likwidowane, czy raczej ujednolicane będą kryteria ich uzyskiwania.
Reklama

Reklama
Gąszcz kryteriów
Obowiązek dokonania przeglądu systemu pomocy finansowej zakłada art. 51 ust. 1 ustawy z 11 lutego 2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci (Dz.U. poz. 195). Zgodnie z nim minister pracy ma przedstawić rządowi ocenę systemów świadczeń na rzecz rodziny razem z wnioskami dotyczącymi zmian.
– Wprowadzenie modyfikacji jest niezbędne, bo im prostszy będzie katalog pomocy finansowej, tym lepiej – mówi Piotr Spiżewski, kierownik działu świadczeń rodzinnych Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Puławach.
Dodaje, że obecnie przy ubieganiu się o poszczególne świadczenia obowiązuje sześć różnych kryteriów dochodowych, a na potrzeby przyznania niektórych z nich w różny sposób są ustalane skład tej samej rodziny oraz warunki, które muszą spełnić. Widać to chociażby na przykładzie alimentów, które musi mieć samotny rodzic starający się o zasiłek na dziecko, ale już nie świadczenia wychowawczego, mimo że mają one praktycznie ten sam cel.
– Już od dłuższego czasu obserwujemy dużą dezorientację wśród rodziców, którzy gubią się w tak dużej liczbie świadczeń i mylą np. becikowe ze świadczeniem rodzicielskim. A teraz dochodzi jeszcze 500 zł na dziecko, które jest z kolei uznawane za zasiłek – wskazuje Natalia Siekierka, zastępca kierownika działu świadczeń MOPS w Wrocławiu.
Eliza Dygas, kierownik działu świadczeń rodzinnych MOPS w Płocku, dodaje, że skomplikowany system wsparcia jest niezrozumiały nie tylko dla rodziców, ale stwarza też problemy osobom, które na co dzień zajmują się przyznawaniem pomocy finansowej. Wdrożenie się w gąszcz przepisów, zwłaszcza tam, gdzie w grę wchodzi ustalanie sytuacji dochodowej rodziny, trwa czasami kilka miesięcy.
Wysoki koszt wsparcia
Zdaniem ekspertów przegląd systemu wsparcia należałoby zacząć od zasiłku rodzinnego.
– Wprawdzie zbliżony do niego charakter ma teraz świadczenie wychowawcze, ale nie uważam, że należy je likwidować, bo ze względu na kryterium dochodowe jest kierowane do rodzin mniej zamożnych. Ale już w przypadku siedmiu dodatków, które do niego przysługują, i każdy z nich ma różne zasady uzyskania, można byłoby się zastanowić nad sensownością ich dalszego utrzymywania – uważa Piotr Spiżewski.
Damian Napierała, zastępca dyrektora Poznańskiego Centrum Świadczeń, dodaje natomiast, że znacznym problemem jest stosowanie przy przyznawaniu zasiłków i dodatków zasady złotówka za złotówkę. – Może sama idea jest słuszna, ale w praktyce sposób wyliczania świadczeń wymaga poświęcenia dodatkowego czasu i pracy. Prowadzi też do kuriozalnych sytuacji, bo na skutek łączenia świadczeń jednorazowych z tymi wypłacanymi co miesiąc, np. dodatek na rozpoczęcie roku szkolnego jest wypłacany w częściach przez cały rok – podkreśla.
Również Natalia Siekierka potwierdza, że zasiłek i dodatki, które należą do świadczeń o niższej wysokości, generują najwyższe koszty obsługi. Związane są one m.in. z dochodzeniem nienależnie pobranego wsparcia. – Kontrowersje budzi też becikowe, dlatego zmniejszenie liczby świadczeń, oprócz tego, że uprościłoby system wspierania, mogłoby spowodować, że uzyskane w ten sposób pieniądze zostaną wykorzystane na rozszerzenie grupy osób uprawnionych do 500 zł na pierwsze dziecko – proponuje.
Bartosz Marczuk, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej wyjaśnia, że na razie jest za wcześnie, aby mówić o konkretnych zmianach, zwłaszcza że resort ma 12 miesięcy na przedstawienie efektów przeglądu. – Ten czas pozwoli zastanowić się nad ewentualnymi korektami. Samorządy w trakcie konsultacji programu 500 plus zgłaszały nam potrzebę ujednolicenia systemu świadczeń i zwracały uwagę na występowanie w nim różnych kryteriów dochodowych – mówi Bartosz Marczuk.
Dodaje, że istotnym elementem przeglądu będzie też sprawdzenie, jak wprowadzenie świadczenia wychowawczego przełoży się na rynek pracy.