Świadczenie usług w domu klienta to dobry przykład przedsiębiorczości i wyczucia potrzeb konsumentów. Braku stałego miejsca pracy nie można uznać za podstawę do pozbawienia świadczeń – orzekł Sąd Okręgowy w Lublinie.

Sprawa dotyczyła kobiety, którą Zakład Ubezpieczeń Społecznych zakwalifikował jako osobę niepodlegającą obowiązkowo ubezpieczeniom: emerytalnemu, rentowym, wypadkowemu od dnia 2 sierpnia 2014 r., czyli od chwili rozpoczęcia prowadzenia działalności gospodarczej.

Skarżąca posiada wykształcenie wyższe. Skończyła studia pedagogiczne. Posiada także kompetencje w zakresie profilaktyki społecznej. Przed rozpoczęciem własnej działalności kobieta pracowała na stanowisku sprzedawcy w księgarni a także korzystała z uprawnień macierzyńskich. Najpierw zwolnienia lekarskiego dla kobiet w ciąży a następnie z urlopu macierzyńskiego. W czasie usprawiedliwionej nieobecności w pracy zaszła w drugą ciążę.

Szukając „pomysłu na życie” postanowiła otworzyć działalność gospodarczą o profilu kosmetyczno – fryzjerskim. Brak odpowiednich kwalifikacji nie był dla niej problemem, ponieważ „uczyła się robienia makijażu oraz układania fryzur na szkoleniach pokazowych w salonie fryzjersko – kosmetycznym, nadto uczestniczyła w tragach kosmetycznych”.

Reklama

W ramach prowadzonego biznesu kobieta: zawarła umowę z księgową, założyła stronę internetową oraz opłacała jej utrzymanie a także stworzyła fanpage na Facebook’u. Klientki mogły umawiać się na wizyty za pośrednictwem portalu społecznościowego oraz telefonicznie.

W swojej ofercie kobieta miała: wykonywanie makijaży dziennych i wieczorowych , układanie fryzur oraz malowanie paznokcie dłoni i stóp. Zabiegi były wykonywane w domach klientek. Kosmetyczna przychodziła pod wskazany adresu lub korzystała z samochodu. Nie kupowała profesjonalnych kosmetyków. Wykonując usługę używała towarów pochodzących z popularnych drogerii lub bazaru, dzięki jej ceny były niezwykle konkurencyjne.

Reklama

Taką działalność prowadziła przez 4 miesiące. W tym czasie wykonała 84 usługi, na których zarobiła prawie 5 tys. zł. Po tym czasie udała się na zwolnienie lekarskie spowodowane bliskim terminem porodu, była w 9 miesiącu ciąży. Gd minął termin urlopu macierzyńskiego, kobieta zawiesiła działalność tłumacząc się koniecznością opieki nad dziećmi. Termin deklarowanego zawieszenia wyniósł 3 lata. Nie wykluczała jednak chęci podjęcia działalności wcześniej.

Sąd po przeanalizowani dowodów uznał, że odwołanie zasługuje na uwzględnienie.

„Przepis art. 8 ust. 6 pkt 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (Dz. U. z 2015r., poz. 121 z zm.) przewiduje, iż za osobę prowadzącą pozarolniczą działalność uważa się osobę prowadzącą pozarolniczą działalność gospodarczą na podstawie przepisów o działalności gospodarczej lub innych przepisów szczególnych (…) Osoby prowadzące pozarolniczą działalność gospodarczą podlegają obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu, rentowym, chorobowemu i wypadkowemu od dnia rozpoczęcia wykonywania działalności do dnia zaprzestania wykonywania tej działalności, z wyłączeniem okresu, na który wykonywanie działalności zostało zawieszone na podstawie przepisów o swobodzie działalności gospodarczej” - argumentowano. Nie można zapominać, że obowiązek ubezpieczenia wynika jedynie z faktycznie prowadzonej działalności. Jednak w tym przypadku nie można uważać, że kobieta działała pozornie. A konkurencyjne ceny spowodowały, że było duże zainteresowanie świadczonymi przez nią usługami.

„Wnioskodawczyni wprawdzie nie miała kierunkowego wykształcenia kosmetologicznego czy też fryzjerskiego lecz przeszła stosowne przeszkolenia oraz uczestniczyła w targach kosmetyczno - fryzjerskich, na które jeździła na targi i pokazy aby poszerzyć swoją wiedzę i utrwalić świeżo zdobyte wiadomości i umiejętności (…) Forma oferowanych usług trafiała w potrzeby konsumenta i pokazywała zapotrzebowanie na tego typu usługi świadczone nie w stałym miejscu, do którego klient musiałby przyjść lub dojechać, a w jego własnym domu. Taka forma prowadzonej działalności odpowiadała zapotrzebowaniu rynkowemu, gdyż zapewniała klientowi poczucie prywatności oraz oszczędzała znacznie jego czas” - podkreślono.

Dodatkowo sędzia wyjaśnił, że nie można z dyskryminować kobiet w ciąży twierdząc, że nie są zainteresowane pracą, a chcą jedynie wyłudzić świadczenia. Tak więc odwołująca się miała pełne prawo do podjęcia działalności gospodarczej, nawet wiedząc o zbliżającym się porodzie. Tym bardziej, że udowodniła że działalność była wykonywana prawidłowo, a kobieta dopełniła wszystkich obowiązków.

Wyrok Sądu Okręgowego w Lublinie, sygn. akt: VIII U 38/15