Każdy spór z zakresu prawa pracy miałby być poprzedzony próbą jego polubownego rozwiązania.
Do kodeksu pracy trzeba wprowadzić przepisy przewidujące prowadzenie mediacji w sprawach wynikających ze stosunku pracy. Dzięki temu każdy potencjalny powód (pracodawca albo pracownik) byłby zobowiązany do podjęcia próby pozasądowego rozwiązania sporu. Jeśli nie dopełniłby tego obowiązku, musiałaby w pozwie wskazać przyczyny swojego zaniechania.
Takie propozycje zmiany w prawie przedstawiła Konfederacja Lewiatan. Zawarła je w opinii do poselskiego projektu nowelizacji k.p., przewidującego wydłużenie okresu na odwołanie się od wypowiedzenia umowy o pracę (z 7 do 14 dni). Pracodawcy pozytywnie ocenili propozycję posłów Nowoczesnej, ale jednocześnie zauważyli, że jeśli czas na odwołanie miałby zostać wydłużony, to zasadne jest rozważenie wprowadzenia do k.p. alternatywnych metod rozwiązywania sporów na linii firma – pracownik (kodeks przewiduje obecnie jedynie funkcjonowanie komisji pojednawczych).
Zdaniem pracodawców upowszechnienie mediacji w stosunkach pracy jest konieczne ze względu na liczbę spraw, jakie trafiają do sądów pracy oraz wydłużający się czas postępowań. W 2014 r. sądy rejonowe rozpatrywały 61 tys. spraw procesowych z zakresu prawa pracy, a średni czas trwania postępowania wyniósł 6,9 miesiąca (był o ponad 2 miesiące dłuższy od przeciętnego czasu trwania postępowania sądowego w Polsce). Ponad 700 spraw toczyło się już dłużej niż trzy lata, a 152 – powyżej pięciu lat.
Reklama
Szczególnie trudna jest sytuacja w dużych miastach. Tamtejsze sądy nierzadko wyznaczają pierwszy termin rozprawy po upływie np. pół roku od wniesienia pozwu. Receptą na te bolączki mogłyby być pozasądowe ugody, ale obecnie nie są one zbyt rozpowszechnioną procedurą w stosunkach zatrudnienia. W ubiegłym roku sądy rejonowe skierowały do mediacji tylko 512 spraw z zakresu prawa pracy (choć to i tak rekordowa liczba; dla porównania rok wcześniej było ich tylko 297).

Reklama
Obowiązkowe próby polubownego rozwiązania sporów – w opinii Konfederacji Lewiatan – mogłoby przyczynić się do udrożnienia postępowań, co byłoby korzyścią zarówno dla pracowników, jak i pracodawców.
– Na pewno jest to zmiana pożądana. Znam przypadki zawierania ugody nawet w bardzo trudnych sprawach pracowniczych. A mediacja daje szanse na rozwiązanie sporu jeszcze przed etapem postępowania sądowego – wskazuje Jolanta Korwin-Piotrowska, sędzia Sądu Rejonowego w Białymstoku.
Podkreśla, że konieczna jest też promocja polubownego kończenia konfliktów, aby przełamać nieufność stron co do jego stosowania. – Nie można też zapominać, że nawet jeśli w wyniku mediacji strony nie dojdą do porozumienia, to sam spór przed sądem prowadzony jest wówczas bardziej merytorycznie, a mniej emocjonalnie. Wcześniejsze rozmowy – nawet jeśli nie kończą się sukcesem – są bowiem okazją do wyjaśnienia swoich racji – dodaje.
Potrzebę rozmów w omawianym zakresie dostrzegają też związki zawodowe.
– Jestem zwolennikiem pozasądowego rozwiązywania konfliktów. Trzeba jednak pamiętać, że pracownik, który – ze względu na rodzaj lub skalę sporu – nie chce zawierać ugody z firmą, nie powinien z tego powodu ponosić negatywnych konsekwencji – tłumaczy Paweł Śmigielski, dyrektor wydziału prawno-interwencyjnego OPZZ.
Upowszechnienie mediacji w stosunkach pracy jest konieczne ze względu na liczbę spraw w sądach