Sztywne procedury i kryteria przyznawania bezpłatnych posiłków powodują, że nie wszystkie potrzebujące dzieci je otrzymują. Dlatego zdaniem Adama Bodnara, rzecznika praw obywatelskich, realizacja programu dożywiania wymaga korekt.
RPO w wystąpieniu do Elżbiety Rafalskiej, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, przywołuje rezultaty badania przeprowadzonego przez pracowników Uniwersytetu Warszawskiego. Wynika z niego, że pomoc kierowana do dzieci w ramach rządowego programu, którego celem jest finansowe wspieranie gmin w zapewnianiu bezpłatnego posiłku, nie trafia do wszystkich potrzebujących.
Reklama
Darmowy obiad może być przyznany tylko małoletnim z rodzin, w których dochód na osobę nie przekracza 150 proc. kryterium obowiązującego w pomocy społecznej, czyli 771 zł. W konsekwencji bezpłatnymi posiłkami objętych jest ok. 700 tys. dzieci, co stanowi ok. 13 proc. uczniów między 6. a 18. rokiem życia, a potrzebujących jest więcej. Wprawdzie dyrektorzy szkół mogą korzystać z możliwości wnioskowania o objęcie pomocą również tych dzieci, które kryteriów nie spełniają, ale robią to w niewystarczającym stopniu (na problem ten zwracał uwagę w swoich kontrolach NIK).

Reklama
Naukowcy UW w swoim raporcie wskazują, że Polska jest jedynym krajem w UE, który program dożywiania umocował prawnie w systemie pomocy, choć realizowany jest w systemie edukacji. Przez to zamiast być elementem wspierania rozwoju dziecka, traktowany jest jako doraźna pomoc socjalna. Zdaniem RPO ujawnione w badaniu bariery prawne i administracyjne, które powodują wypadanie dzieci z systemu dożywiania, wymagają korekty. Wprowadzenie programu o charakterze powszechnym dałoby możliwość zaspokojenia potrzeb wszystkich uczących się małoletnich, także tych, których rodziny tylko czasowo nie są w stanie zapewnić właściwego wyżywienia. Adam Bodnar twierdzi wręcz, że brak zapewnienia dzieciom ochrony przed niedożywieniem jest jednym z najbardziej kosztownych błędów, jakie może popełnić państwo. Powoduje słabsze wyniki w nauce, gorszą sytuację zdrowotną oraz większe prawdopodobieństwo bezrobocia i uzależnienia od pomocy społecznej w przyszłości.