Skorygowanie błędów w druku ZUS ZLA do niedawna stało pod znakiem zapytania. Od 1 stycznia obowiązuje już przepis, który wprost na to pozwala. Został jednak niejasno sformułowany i wprowadza w błąd
Reklama
Zaświadczenie lekarskie jest niezbędne do ustalenia prawa do takich świadczeń, jak wynagrodzenie chorobowe czy zasiłek chorobowy. Aby jednak takie zaświadczenie mogło stanowić podstawę do ich wypłaty, musi zostać prawidłowo wystawione, tj. zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Reklama
Powszechnie jednak wiadomo, że błędy w zaświadczeniach lekarskich nie należą do rzadkości. Wśród typowych pomyłek, które najczęściej popełniane są na drukach ZUS ZLA, wskazuje się błędne oznaczenie numeru PESEL chorego, numeru NIP płatnika, daty urodzenia osoby ubezpieczonej czy daty początkowej lub końcowej zwolnienia.
Z brzmienia dotychczasowych przepisów, obowiązujących do 31 grudnia 2015 r., nie wynikało wprost, czy błędy w zaświadczeniach lekarskich podlegają sprostowaniu. W praktyce można było w tym zakresie spotkać dwie przeciwstawne koncepcje. Według pierwszej, w razie stwierdzenia błędu w druku ZUS ZLA lekarz powinien wystawić nowe zaświadczenie i jednocześnie anulować poprzednio wystawione, zachowując anulowany druk ścisłego zarachowania. Nie powinien jednak dokonywać żadnych poprawek na uprzednio wystawionym zaświadczeniu lekarskim. Według drugiej koncepcji lekarz miał prawo usunąć błąd w wystawionym zaświadczeniu, parafując dokonaną poprawkę swoim podpisem i pieczątką. Ten sposób korygowania błędów był jednak de facto limitowany w czasie. W sytuacji bowiem, gdy zaświadczenie lekarskie zostało już wydane ubezpieczonemu bądź przesłane do organu rentowego, dokonywanie tego rodzaju poprawek było niemożliwe. W obiegu nie mogą bowiem funkcjonować różnobrzmiące egzemplarze tego samego zwolnienia.
Oczekiwana zmiana
Wydawać by się mogło, że już niebawem powyższe problemy zostaną wyeliminowane. 1 stycznia 2016 r. weszło bowiem w życie rozporządzenie ministra pracy i polityki społecznej z 10 listopada 2015 r. w sprawie trybu i sposobu orzekania o czasowej niezdolności do pracy, wystawiania zaświadczenia lekarskiego oraz trybu i sposobu sprostowania błędu w zaświadczeniu lekarskim (Dz.U. z 2015 r. poz. 2013; dalej: rozporządzenie).
Wprowadza ono możliwość sprostowania treści zaświadczenia lekarskiego, ale tylko przez lekarza, który je wystawił. Zatem w razie urlopu czy choroby wystawcy zwolnienia jakiekolwiek sprostowanie może okazać się niemożliwe.
Zgodnie z par. 14 ust. 1 rozporządzenia sprostowaniu podlega takie zaświadczenie lekarskie, w którym stwierdzono błąd w jego treści. W szczególności chodzi tutaj o błąd dotyczący danych o niezdolności do pracy, osoby ubezpieczonej lub osoby, nad którą ma być sprawowana opieka, bądź danych płatnika. Użycie w przepisie zwrotu „w szczególności” wskazuje, że katalog danych podlegających sprostowaniu ma charakter otwarty. W konsekwencji sprostowane będą mogły zostać także inne dane niewskazane bezpośrednio w treści rozporządzenia (np. dane płatnika składek).
Rozporządzenie przewiduje także, że informacje o stwierdzeniu nieważności zaświadczenia lekarz (wystawiający zaświadczenie) przekazuje płatnikowi składek w trybie i w sposób, w jakim temu ostatniemu przekazano informację o wystawieniu zaświadczenia lekarskiego, którego sprostowanie dotyczy. Ponadto informację o stwierdzeniu nieważności zaświadczenia lekarskiego ma on obowiązek przekazać także ubezpieczonemu, którego sprostowanie dotyczy.
Luki w przepisach
O ile samą instytucję sprostowania zaświadczenia lekarskiego ocenić należy pozytywnie, o tyle można mieć pewne wątpliwości co do sposobu jej ujęcia w par. 14 rozporządzenia. Przede wszystkim z przepisu tego nie wynika wprost, czy sprostowanie miałoby nastąpić poprzez wystawienie nowego zaświadczenia, czy w innej formie. Wydaje się jednak, że właściwsze jest to pierwsze rozwiązanie.
Ponadto przepis ten jest wewnętrznie niespójny, w szczególności z uwagi na naprzemienne posługiwanie się przez prawodawcę pojęciem sprostowania zaświadczenia lekarskiego (w par. 14 ust. 1) i stwierdzenia jego nieważności (w par. 14 ust. 2 i 3). Na tym tle można mieć również wątpliwości, czy w powyższych ustępach rozporządzenia mowa jest nadal o tym samym trybie usuwania błędów w treści zaświadczenia.
Gdyby przyjąć, że chodzi tu o dwa różne tryby usuwania błędów, to pojawia się pytanie, jak w praktyce ma przebiegać sprostowanie zaświadczenia. W par. 14 ust. 2 i 3 rozporządzenia uregulowano tryb informowania płatnika składek i ubezpieczonego o stwierdzeniu nieważności zaświadczenia, a nie o jego sprostowaniu. Wydaje się, że podmioty te powinny otrzymać informację również o fakcie sprostowania zaświadczenia, skoro ma ono bezpośredni wpływ na ich prawa i obowiązki.
Trudno przy tym uznać, że intencją prawodawcy było wprowadzenie możliwości sprostowania zaświadczenia lekarskiego oprócz możliwości stwierdzenia jego nieważności. Gdyby tak rzeczywiście było, to z pewnością w rozporządzeniu by wskazano, jak należy kwalifikować poszczególne błędy popełniane przez lekarzy w wystawianych zaświadczeniach, tak aby nie było później problemu z określeniem właściwego trybu ich eliminacji. W przeciwnym razie lekarz wystawiający zaświadczenie każdorazowo miałby problem z oceną, czy w okolicznościach danej sprawy powinien tylko sprostować zaświadczenie, czy też od razu powinien stwierdzić jego nieważność. Za taką interpretacją przemawia także pośrednio brzmienie par. 16 rozporządzenia, w którym mówi się o odnotowaniu w rejestrze zaświadczeń lekarskich faktu stwierdzenia nieważności konkretnego zaświadczenia. Nie odnotowuje się natomiast faktu sprostowania zaświadczenia lekarskiego.
Jak interpretować
Wydaje się więc, że jakkolwiek zamierzeniem prawodawcy było wprowadzenie możliwości sprostowania zaświadczenia lekarskiego, to ma ono następować w dość specyficznej formie – poprzez stwierdzenie nieważności poprzedniego zaświadczenia i jednocześnie wystawienie nowego zaświadczenia. Samo dostrzeżenie przez prawodawcę potrzeby ustanowienia podstaw do usuwania błędów w wystawianych zaświadczeniach lekarskich niewątpliwie należy ocenić pozytywnie.
Można mieć jednak pewne wątpliwości, czy aby na pewno obrana przez prawodawcę forma prostowania takich dokumentów była konieczna i czy nie można było znaleźć łatwiejszego sposobu, aby nie wprowadzać zbędnego zamieszania.