Ledwie pani premier ogłosiła antyzwiązkową krucjatę, część mediów przyjęła krytyczną postawę wobec związków zawodowych. Mam nadzieję, że nie dotyczy to waszego dziennika, a wspomniany tekst dowodzi tylko niepełnej wiedzy autorki o organizacjach pracowniczych.
Już we wprowadzeniu do artykułu wytłuszczoną czcionką pisze się o gigantycznych pensjach, premiach i zagranicznych wojażach działaczy związkowych. Dalej czytamy, że szefowie największych central związkowych zarabiają równowartość dwóch do trzech średnich krajowych. Jeżeli taka wysokość wynagrodzeń jest dla autorki „gigantyczna”, to czy porównuje ją do swoich zarobków, czy kadry zarządzająvcej? Z moich informacji wynika, że polscy menedżerowie zarabiają od 5 do 20 średnich krajowych. Warto też pamiętać, że liderzy OPZZ czy Solidarności koordynują prace wielobranżowych central związkowych składających się z setek federacji i organizacji ogólnopolskich, tysięcy organizacji zakładowych. Obie centrale zrzeszają grubo ponad milion członków. Przypominam, że wynagrodzenia liderów nie są opłacane z pieniędzy publicznych.