Silny stres wywołany lękiem przed chorobą nie usprawiedliwia pracy po spożyciu alkoholu – uznał Sąd Najwyższy.
Chodziło o kobietę, która się stawiła rano w pracy, ale w trakcie dnia musiała iść na mammografię. Ponieważ zapomniała dowodu osobistego, po drodze na badania wstąpiła do domu. Tam, jak przyznała, wypiła szklankę wina wzmocnionego spirytusem. Tak chciała załagodzić silny stres wywołany obawami o nawrót choroby nowotworowej. Po badaniach wróciła do pracy. Zatrudniony przez jej pracodawcę inspektor bhp został jednak zawiadomiony, że kobieta jest pod wpływem alkoholu. Nakłonił ją więc do wizyty w siedzibie straży miejskiej, gdzie zbadano ją alkomatem. Ponieważ okazało się, że pracownica jest nietrzeźwa, jeszcze tego samego dnia rozwiązano z nią umowę o pracę bez wypowiedzenia – z powodu rażącego naruszenia przez nią obowiązków pracowniczych.
Reklama
Kobieta odwołała się do sądu I instancji, a ten orzekł, że nie sposób oceniać zachowania kobiety w oderwaniu od okoliczności zaistniałych przed datą zwolnienia. Sąd podkreślił, że stres przed badaniem mammograficznym nie był zwykłym zdenerwowaniem. Zwrócił uwagę, że skarżąca kilka lat wcześniej chorowała na raka i wiedziała, z czym może się łączyć nawrót choroby. To zdaniem sądu wpływa na ocenę stopnia winy kobiety: jej zachowanie było bliższe niedbalstwu niż rażącemu niedbalstwu. Podkreślił jednocześnie, że zatrudniona nie uchybiła żadnym innym obowiązkom pracowniczym. Pracodawca potraktował zaś skarżącą w sposób schematyczny i nie rozważył starannie okoliczności, które miały decydujące znaczenie, jeśli chodzi o zwolnienie dyscyplinarne. W rezultacie sąd nakazał przywrócenie kobiety do pracy.
Sąd II instancji był innego zdania. Podkreślił, że praca po spożyciu alkoholu to zawsze zachowanie bezprawne i wysoce zawinione. Pod tym względem w szczególny sposób w orzecznictwie traktowany jest tylko pracownik, który jest dotknięty przewlekłą psychozą alkoholową (wyrok Sądu Najwyższego z 10 października 2000 r., sygn. akt I PKN 76/00). Mimo że jest pijany w pracy, nie można mówić o naruszeniu przez niego obowiązków pracowniczych w sposób ciężki, ponieważ nie jest możliwe przypisanie mu winy. Jednak w omawianej sprawie zdaniem sądu apelacyjnego sytuacja wyglądała inaczej: nie zachodziły okoliczności wykluczające winę kobiety. Sąd oddalił żądanie o przywrócenie do pracy.
Sąd Najwyższy podtrzymał to rozstrzygnięcie. Orzekł, że świadczenie pracy w stanie nietrzeźwym jest z reguły bezprawne i zawinione, a więc powinno być kwalifikowane jako ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych. SN wskazał też na opinię biegłych, którzy uznali, że kobieta mogła powstrzymać się od wypicia alkoholu, miała możliwość przewidzenia konsekwencji swego postępowania i zachowała zdolność jego kierowaniem. Jeśli dodać do tego znaczny poziom alkoholu w wydychanym powietrzu, nie sposób przyjąć, że do ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych nie doszło.
Świadczenie pracy w stanie nietrzeźwym jest zawsze ciężkim naruszeniem obowiązków pracowniczych, chyba że pracownik jest dotknięty ciężką chorobą alkoholową
ORZECZNICTWO
Wyrok Sądu Najwyższego z 9 lipca 2015 r., sygn. akt I PK 247/14