Nie można gorzej traktować rodziców dzieci, które urodziły się martwe i których płci nie da się ustalić – uważa rzecznik praw obywatelskich. I ponownie apeluje o zmianę przepisów. Uważa, że sprawą powinien się zająć resort pracy.
– Obecnie w takim przypadku nie ma możliwości sporządzenia aktu urodzenia. Płeć jest bowiem jego obligatoryjnym elementem. Niemożność jej określenia uniemożliwia zatem uzyskanie dokumentu, bez którego z kolei nie można się ubiegać o skrócony urlop macierzyński, zasiłek macierzyński czy też zasiłek pogrzebowy – przypomniała prof. Irena Lipowicz w liście do resortu pracy.
Reklama

Reklama
Resort odpowiedział, że wymogi dotyczące podania płci wynikają z przepisów o aktach stanu cywilnego, a co za tym idzie – pozostają w gestii ministra spraw wewnętrznych.
Marek Bucior, wiceminister pracy i polityki społecznej, wyjaśnił też, że obok uprawnień dla matek, u których poród zakończył się urodzeniem martwego potomstwa, w ustawie o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa są wskazane również uprawnienia dla tych, które stały się niezdolne do pracy w związku z poronieniem. „W takim wypadku zainteresowanej przysługuje prawo do zasiłku chorobowego w wysokości 80 proc. podstawy wymiaru przez cały okres, jaki lekarz uzna za niezbędny dla jej powrotu do zdrowia, nie dłuższy jednak niż 182 dni” – napisał.
Zdaniem RPO nie rozwiązuje to jednak problemu. Rzecznik podkreśla, że zupełnie niezrozumiałe jest wymaganie, by od określenia płci w akcie urodzenia martwego dziecka uzależnione było uzyskanie przez rodziców określonych świadczeń. – Bez względu na to, czy płeć dziecka da się ustalić, jego strata i pochówek jest przeżyciem traumatycznym i rodzice powinni otrzymać wsparcie – uważa prof. Irena Lipowicz. Ponownie zwróciła się o rozważenie zmiany prawa. – Nie oznacza to jednak konieczności zmiany ustawy – Prawo o aktach stanu cywilnego, co sugeruje resort pracy. Ustawa ta nie zajmuje się bowiem kwestiami uprawnień przysługujących ubezpieczonym – zwraca uwagę RPO. I tłumaczy, że brak jest uzasadnienia, by przy ubieganiu się o określone świadczenia wciąż obowiązywał warunek przedstawienia aktu urodzenia z adnotacją, że dziecko (określonej płci) urodziło się martwe.